Reklamacja silnika samochodowego, to nie jest prosta sprawa. Szczególnie jak się okazuje, że silnik był spawany, choć w jego opisie na popularnej platformie handlowej zabrakło tej informacji. Dodatkowo Sprzedawcy często zastanawiają się, jak wygląda kwestia ich odpowiedzialności za wady produktu w przypadku transakcji B2B, tj. takich, w których po obu stronach występują przedsiębiorcy. To samo pytanie zadają sobie także przedsiębiorcy, którzy w tego typu transakcjach występują po stronie kupującego.
W tym artykule omawiamy sprawę reklamacji spawanego silnika samochodowego, aby pokazać w jaki sposób może wyglądać odpowiedzialność sprzedawcy w takich przypadkach. Sprawa jest nam o tyle dobrze znana, że nasi prawnicy reprezentowali w niej kupującego, a cała reklamacja i sprawa sądowa zakończyła się dla niego pozytywnie.
Zakup spawanego silnika – początek historii
Klient będący przedsiębiorcą zakupił na Allegro używany silnik do samochodu BMW. Zakup był związany z działalnością gospodarczą klienta, który prowadził warsztat samochodowy. Sprzedawca zataił jednak w opisie oferty, że silnik będący przedmiotem aukcji był spawany. Spawanie było wyraźnie widoczne na silniku. W związku z tym, klient odstąpił od umowy sprzedaży za pośrednictwem systemu rozwiązywania sporów dostępnego w serwisie Allegro i zażądał zwrotu zapłaconej przez siebie ceny silnika oraz kosztów przesyłki zwrotnej. Odstąpienie od umowy zostało następnie powtórzone i podtrzymane z jednym z pism klienta w toku sprawy. Następnie, klient odesłał silnik sprzedawcy.
Sprawanie = wada istotna
Ze względu na odmowę sprzedawcy uznania odstąpienia od umowy, klient wniósł do sądu pozew o zapłatę. Sprzedawca w odpowiedzi na pozew wskazał, że klient utracił uprawnienia z tytułu rękojmi, ponieważ nie zawiadomił sprzedawcy niezwłocznie o wadzie. Poza tym, jak wskazał sprzedawca, produkt w rzeczywistości był pozbawiony wad.
W toku postępowania sąd ustalił, że silnik był faktycznie spawany i że ten fakt został zatajony w ofercie sprzedawcy. Sąd powołał biegłego w dziedzinie mechaniki samochodowej w celu ustalenia czy spawanie należy uznać za wadę silnika i czy ma ono wpływ na jego wartość. Biegły ustalił, że co do zasady operacja spawania kadłuba silnika może być skutecznie stosowana i przynosi pozytywne rezultaty. Warunkami jednak są: niewielki zakres prac oraz poprawne wykonanie operacji. Poprawne wykonanie to takie, w wyniku którego kadłub silnika nie zmieni swoich wymiarów geometrycznych. Ponieważ jednak producent silników BMW nie przewiduje możliwości przeprowadzenia prac spawalniczych silnika, to pospawany silnik tej marki zawsze będzie trzeba uznaćza wadliwy. Co więcej, jak wskazał biegły, opiniowany przez niego zespawany silnik nie ma tych samych właściwości, co silnik niespawany takiej klasy i marki oraz takiego przebiegu i rocznika.
Sąd uwzględnił pozew klienta opierając się na ustaleniach faktycznych, opinii biegłego oraz analizie przepisów regulujących kwestię wady oraz prawidłowego wykonania umowy sprzedaży. Ustalenia faktycznie oraz wnioski biegłego opisaliśmy w poprzednich akapitach. Jeżeli chodzi o przepisy, sąd przyjął jako podstawę wyroku przepisy o rękojmi przy sprzedaży.
Zgodnie z art. 560 § kodeksu cywilnego: „Jeżeli rzecz sprzedana ma wadę, kupujący może złożyć oświadczenie o obniżeniu ceny albo odstąpieniu od umowy, chyba że sprzedawca niezwłocznie i bez nadmiernych niedogodności dla kupującego wymieni rzecz wadliwą na wolną od wad albo wadę usunie. Ograniczenie to nie ma zastosowania, jeżeli rzecz była już wymieniona lub naprawiana przez sprzedawcę albo sprzedawca nie uczynił zadość obowiązkowi wymiany rzeczy na wolną od wad lub usunięcia wady.”
Takie właśnie oświadczenie o odstąpieniu od umowy zostało przez klienta (kupującego) złożone w niniejszej sprawie za pośrednictwem systemu rozwiązywania sporów platformy Allegro i ponownie z jednym z pism przesłanych sprzedawcy w toku sprawy.
Jak wskazał sąd: „Instytucja odstąpienia od umowy została uregulowana w przepisach art. 491-493 kodeksu cywilnego. Przyjmuje się, że odstąpienie od umowy jest jednostronnym oświadczeniem woli skierowanym do drugiej strony umowy, skutkiem którego jest wygaśnięcie wynikającego z tej umowy stosunku zobowiązaniowego, zaś sama umowa traktowana jest jako niezawarta. Jest to prawo zaliczane do kategorii praw kształtujących, które działa ex nunc (tj. z mocą wsteczną).” Za podstawę odstąpienia od umowy w tej sprawie trzeba uznać art. 560 kodeksu cywilnego, natomiast sama instytucja odstąpienia (co oznacza odstąpienie) została uregulowana w art. 491-493 kodeksu cywilnego.
Zgodnie art. 563 § 1 kodeksu cywilnego: „Przy sprzedaży między przedsiębiorcami kupujący traci uprawnienia z tytułu rękojmi, jeżeli nie zbadał rzeczy w czasie i w sposób przyjęty przy rzeczach tego rodzaju i nie zawiadomił niezwłocznie sprzedawcy o wadzie, a w przypadku, gdy wada wyszła na jaw dopiero później – jeżeli nie zawiadomił sprzedawcy niezwłocznie po jej stwierdzeniu.”
Jak ustalił sąd, klient niezwłocznie zawiadomił sprzedawcę o wadzie. Tak samo jak odstąpienie od umowy, zawiadomienie zostało złożone najpierw za pośrednictwem systemu rozwiązywania sporów platformy Allegro i ponownie z jednym z pism przesłanych sprzedawcy w toku sprawy.
Ponadto, sąd uznał, że wada miała charakter istotny, co eliminuje kwestię wynikającą z przepisu art. 560 § 4 kodeksu cywilnego: „Kupujący nie może odstąpić od umowy, jeżeli wada jest nieistotna.” Nie ma również znaczenia, że silnik był sprzedany jako używany, ponieważ wada będąca przedmiotem sporu została zatajona. Klient mógł się spodziewać, że kupi silnik sprawny oraz mający jakość taką, jakiej można oczekiwać po używanym silniku marki BMW. Tak więc spawanie silnika, które jak wyjaśnił biegły, jest niedopuszczalne w tego typu silnikach, należy uznać za wadę silnika będącą podstawą do roszczeń z tytułu rękojmi przy sprzedaży.
W opisywanej sprawie sąd uwzględnił pozew klienta. Sąd nakazał sprzedawcy zwrócić klientowi zapłaconą przez niego cenę silnika. Koszty odesłania silnika do sprzedawcy nie zostały zasądzone, ponieważ klient nie przedstawił potwierdzenia poniesienia tego wydatku.
Rękojmia między przedsiębiorcami
Sprzedawcy mogą jednak zadawać pytanie: co z możliwością wyłączenia rękojmi w relacjach B2B, z której sprzedawcy często korzystają? Taka możliwość wynika z art. 558 § 1 kodeksu cywilnego: „Strony mogą odpowiedzialność z tytułu rękojmi rozszerzyć, ograniczyć lub wyłączyć. Jeżeli kupującym jest konsument, ograniczenie lub wyłączenie odpowiedzialności z tytułu rękojmi jest dopuszczalne tylko w przypadkach określonych w przepisach szczególnych.”
Obecnie obowiązujące przepisy o rękojmi nie zabraniają sprzedawcy wyłączyć rękojmi w transakcjach B2B. Niedopuszczalne jest jedynie wyłączenie w przypadku, gdy kupującym jest konsument. Co więcej, wyłączenie rękojmi jest na dzień dzisiejszy możliwe w stosunku do przedsiębiorców mających niektóre uprawnienia konsumenta. Regulacje dotyczące tych firm obowiązują od 1 stycznia 2021 r. i więcej można o nich przeczytać tutaj.
W opisywanej tutaj sprawie sprzedawca nie wyłączył jednak rękojmi wobec klienta (przykładowo nie zawarł takiej informacji w odpowiedniej zakładce w ofercie w serwisie Allegro). Co więcej, można byłoby zastanawiać się, czy takie wyłączenie nie byłoby bezskuteczne w świetle art. 558 § 2 kodeksu cywilnego „Wyłączenie lub ograniczenie odpowiedzialności z tytułu rękojmi jest bezskuteczne, jeżeli sprzedawca zataił podstępnie wadę przed kupującym.”
W przypadku skutecznego wyłączenia rękojmi, zastosowanie mogłyby dodatkowo znaleźć ogólne przepisy o wykonywaniu umów. Ich częścią są wspomniane już przepisy dotyczące odstąpienia od umowy z powodu nieprawidłowego jej wykonania (tyle że tym razem nie w ramach rękojmi a w ramach przepisów o wykonywaniu umów generalnie). Zatem z dużym prawdopodobieństwem klientowi udałoby się doprowadzić do zwrotu zapłaconej sprzedawcy kwoty, tyle że z użyciem innej podstawy prawnej. Tutaj sprzedawca także się nie zabezpieczył i nie przewidział żadnych ograniczeń swojej odpowiedzialności w tym zakresie.
Zmiany w reklamacjach 2022
Niekorzystne dla sprzedawców zmiany w zakresie wyłączenia rękojmi wejdą w życie w 2022 r. Wyłączenie rękojmi stanie się niemożliwe w stosunku do wspomnianych wyżej przedsiębiorców na prawach konsumenta. Będą oni mogli z rękojmi korzystać na identycznych zasadach jak konsumenci.
Wejście w życie tych zmian opóźniło się: miały one wejść w życie 1 stycznia 2022 r. Obecnie należy spodziewać się ich wejścia w życie w pierwszych miesiącach 2022 r. Warto jednak pamiętać, że nowe przepisy będą miały zastosowanie jedynie do umów zawartych od momentu ich wejścia w życie. Zatem wyłączenia rękojmi w stosunku do firm zawarte w umowach lub w regulaminach obecnie, pozostaną ważne w stosunku do umów sprzedaży zawartych przed wejściem w życie nowych przepisów. Więcej o nowych przepisach mogą Państwo przeczytać tutaj.
Zapraszamy również do zapoznania się z naszym webinarem dotyczącym tego samego tematu.
Podsumowując niniejszą sprawę, warto wskazać, że również w umowach typu B2B dostarczenie wadliwego towaru może skutkować odpowiedzialnością sprzedawcy za nieprawidłowe wykonanie umowy.
Masz jakiekolwiek pytania związane z tym artykułem? Zastanawiasz się w jaki sposób uregulować kwestię odpowiedzialności za wady towaru w transakcjach B2B? Nasi specjaliści są do Twojej dyspozycji. Możesz skontaktować się z nami np. pod adresem email: kontakt@prokonsumencki.pl.
Poniżej zamieszczamy nagranie z webinaru Q&A z prawnikiem, który odbył się 10. listopada 2021 r. Tematem webinaru było odstąpienie od umowy w sklepie internetowym, a dokładniej – kto może, a kto nie może takiego odstąpienia dokonać.
Bardzo dziękujemy naszym Klientom za udział w webinarze i zadane pytania – zebraliśmy je dla Państwa w poniższym wpisie, tak by w każdej chwili mogli Państwo z nich skorzystać. Już teraz zapraszamy na kolejne webinary Q&A, będziemy o nich informować mailowo.
Poniżej zamieszczamy listę pytań zadanych podczas webinaru. Wskazujemy także odpowiedzi, które zostały udzielone podczas webinaru oraz przesyłamy materiały dodatkowe.
1
Jaka jest różnica pomiędzy zawarciem umowy na odległość a umową zawartą poza lokalem przedsiębiorcy i jak wtedy wygląda sytuacja odstąpienia od takich umów?
Tak
Art. 3. [Umowy wyłączone spod regulacji ustawy]
1.
Przepisów ustawy nie stosuje się do umów:(…)10) zawieranych poza lokalem przedsiębiorstwa, jeżeli konsument jest zobowiązany do zapłaty kwoty nieprzekraczającej pięćdziesięciu złotych
2
Czy używany laptop z oznaczoną w opisie wadą, np. laptop z niedziałającym jednym gniazdem USB może zostać zwrócony przez Klienta, który jest konsumentem? Klient powołuje się na tą wadę, a ta została w opisie wyraźnie oznaczona.
Sprzedajemy w systemie B2B, czy obowiązuje nas rękojmia?
Tak
4
Chciałbym poruszyć problem użycia nazwy zastrzeżonej (MELEX) w opisach produktów (części zamiennych, akumulatorów). Problem jest z mojego punktu widzenia dosyć ciekawy, gdyż w języku polskim nie ma słowa, które byłoby określeniem pojazdu golfowego. Wielu Klientów zwracając się o zapytania ofertowe nazywa wszystkie pojazdy tego typu melexami. Jak Państwo zapatrujecie się na tę sytuację? Czego powinienem dopełnić, by legalnie używać zastrzeżonej w urzędzie patentowym nazwy?
Tak
5
Klient wysyła do nas np. buty, kurtkę lub inny sprzedawany przez nas towar. Naszym zdaniem reklamacja jest niezasadna ponieważ uszkodzenie powstało w skutek złego użytkowania lub jest to usterka mechaniczna powstała z winy użytkownika.
Nasza firma zakupiła towar u dystrybutora, ale upłynął okres rękojmi pomiędzy przedsiębiorcami. W takiej sytuacji nie mogę przesłać reklamowanego przez klienta towaru do dystrybutora co wiąże się z tym, że dystrybutor nie wyda mi opinii, a reklamację muszę rozpatrzeć.
Czy ja jako sprzedawca mogę uznać reklamację jako niezasadną i reklamację odrzucić?
Na jakiej podstawie prawnej ja jako sprzedawca (niebędący rzeczoznawcą) mogę uznać reklamację jako niezasadną i ją odrzucić?
O czym musisz wiedzieć sprzedając sklep internetowy i w jaki sposób można to zrobić?
Czy pozyskanie zgód Klientów na przekazanie ich danych nabywcy sklepu jest konieczne?
Od razu jednak musimy zaznaczyć, że sprzedaż sklepu internetowego (czy odpowiednio serwisu internetowego lub aplikacji) jest skomplikowaną operacją prawną. Jest kilka sposobów takiej sprzedaży – każdy ma swoje plusy i minusy i należy go dostosować do danej sytuacji. Szczególnie ma to znaczenie w kontekście danych osobowych, które są pod specjalną ochroną.
Uprzedzamy – ten artykuł nie da gotowego rozwiązania, bo takiego nie ma – jeżeli zamierzasz sprzedać lub kupić sklep, to zdecydowanie rekomendujemy skorzystać z konsultacji z prawnikiem, który oceni sytuację i dopasuje możliwie najlepsze rozwiązanie – w tym wypadku nie warto oszczędzać. Warto wiedzieć, co faktycznie sprzedajemy i co faktycznie kupujemy oraz jakie są możliwe konsekwencje z tym związane.
Czy mogę sprzedać dane osobowe?
Obecnie dane osobowe (czyli np. baza odbiorców Newslettera, czy użytkowników sklepu) często stanowią jedną z największych wartości biznesowych. Sklep posiadający rozbudowaną bazę klientów powracających, odbiorców Newslettera, zaufanych kontrahentów czy obserwujących w social media, będzie miał o wiele większą wartość niż „gołe” oprogramowanie, ponieważ będzie generował przychód zaraz po jego przejęciu. Czy jednak w czasie obowiązywania RODO można swobodnie sprzedać dane osobowe?
Niestety na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, gdyż w zasadzie RODO milczy na ten temat. Musimy wziąć pod uwagę kilka czynników uwzględnianych przy badaniu legalności sprzedaży danych osobowych, a najważniejszymi z nich jest podstawa prawna przetwarzania danych oraz cel przetwarzania. Dochodzimy tutaj do najistotniejszej kwestii – legalne udostępnienie danych innemu podmiotowi będzie możliwe zasadniczo tylko wtedy, gdy będzie on przetwarzał dane w tych samych celach i w oparciu o własną, prawidłową podstawę prawną.
Zapraszamy do dalszej lektury by poznać szczegóły.
O czym musisz wiedzieć sprzedając sklep internetowy?
Sprzedaż sklepu internetowego lub też inna forma przeniesienia jego własności (sprzedaż w kontekście prawnym jest pojęciem zbyt ogólnym) może wydawać się prosta. Ustalamy cenę, podpisujemy umowę i przekazujemy hasło dostępowe do oprogramowania. W praktyce jednak każdy sklep składa się z wielu elementów, które muszą być rozpatrzone oddzielnie. Mowa tutaj między innymi o:
prawach autorskich lub licencji na oprogramowanie sklepu,
umowach z pracownikami, współpracownikami
stanie magazynowym,
przyszłych reklamacjach, zwrotach,
prawach autorskich do zdjęć czy opisów
prawach do nazwy, do znaku towarowego
prawach do domeny, hostingu
prawach do kont w serwisach sprzedażowych typu Allegro
prawach do kont i stron w serwisach społecznościowych
wypracowana renoma, opinie
know-how
umowach z dostawcami i kontrahentami
danych osobowych klientów i użytkowników zarejestrowanych w sklepie
oraz wiele innych elementów, które mogą, ale nie muszą się pojawić w kontekście sprzedaży
Co istotne każdy sklep będzie inny i będzie zawierał inne elementy, stąd tak ważne jest dopasowanie formy prawnej sprzedaży do konkretnej sytuacji.
O ile w przypadku licencji czy umów z kontrahentami wystarczy dobrze skonstruowana umowa, to już w przypadku danych osobowych musimy pochylić się nieco bardziej nad prawidłowym i zgodnym z prawem udostępnieniem ich innemu podmiotowi.
Skoro wiemy, co tak naprawdę kryje się pod pojęciem sklepu internetowego, to zastanówmy się jak można go sprzedać.
Przenosząc prawo własności sklepu lub inne prawa składające się na sklep na inny podmiot można to zrobić na wiele sposobów. Jednak każdy z nich będzie się wiązał z odrębnymi wymogami, w tym odnoszącymi się do bazy danych osobowych. Nowy właściciel może wstąpić w ogół praw i obowiązków swojego poprzednika bądź tylko w ich część, co nazywane jest odpowiednio sukcesją uniwersalną i singularną.
Z pierwszym typem sukcesji mamy do czynienia m.in. w przypadku przekształcenia lub łączenia spółek lub przekształcenia jednoosobowej działalności gospodarczej w spółkę. Spółka, która powstała w wyniku przekształcenia lub spółka przejmująca, z dniem przekształcenia/połączenia wstępuje we wszystkie prawa i obowiązki dotychczasowej spółki. W ramach jednej czynności prawnej spółka ta przejmuje w szczególności koncesje, licencje, zezwolenia.
Dla przykładu załóżmy, że prowadząca sklep internetowy spółka A ma być przejęta przez spółkę B. Po dokonaniu wszystkich formalności spółka B staje się „nowym starym” podmiotem praw i obowiązków przejętej spółki A. Spółka B przejęła od spółki A cały sklep internetowy – stronę internetową, know-how, bazę kontrahentów, licencje, prawa autorskie, ale także łączące się z nim zobowiązania – m.in. roszczenia Klientów. Następca prawny przejmuje także zgody i oświadczenia Klientów dotyczące przetwarzania danych osobowych i może je traktować tak jakby były jemu udzielone i złożone.
Natomiast w przypadku, gdy chcemy przenieść własność sklepu internetowego w innej niż w opisanej wyżej formie (czyli np. dokonując zwykłej sprzedaży przedsiębiorstwa podmiotowi, który nie będzie powiązany z dotychczasowym właścicielem) mówimy o sukcesji singularnej, która ma zgoła odmienne skutki od wcześniej przedstawionej. Przedsiębiorstwo nie przekształca się w nowy byt ani nie łączy z inny. Każdy składnik przedsiębiorstwa w tym baza danych osobowych klientów sklepu internetowego stanowi de facto przedmiot odrębnej umowy. Wszelkie zgody dotyczące danych osobowych zasadniczą nie przechodzą automatycznie na nabywcę i nie staje się on ich stroną.
W obu przypadkach dojdzie do zmiany administratora danych osobowych (podmiotu, który decyduje o celach i środkach przetwarzania danych osobowych):
w razie sukcesji uniwersalnej, czyli wstąpienia w ogół praw i obowiązków dotychczasowego właściciela, np. poprzez przekształcenia lub przejęcia spółki, wystarczające wydaje się być poinformowanie osób, których dane posiadamy o zmianie administratora. Czynimy zatem zadość wymaganiom wynikającym z art. 14 RODO. Raz jeszcze należy przypomnieć, że przejmując lub przekształcając spółkę posiadamy już zgody i oświadczenia potrzebne do przetwarzania danych osobowych. Dlatego w tym momencie wystarczy poinformować o zmianie administratora;
natomiast w przypadku sprzedaży przedsiębiorstwa – sklepu internetowego (sukcesji singularnej) nie przechodzą na nas zgody i oświadczenia dotyczące danych osobowych, gdyż zostały one udzielone innemu, niezależnemu od nas podmiotowi. Poinformowanie wyłącznie o zmianie administratora może być niewystarczające i konieczne będzie pozyskanie nowych zgód od Klientów. W drodze wyjątku trzeba też wspomnieć o sytuacji, w której Klient udzielając zgodę dotychczasowemu właścicielowi, udzielił jednocześnie zgodę nowemu nabywcy. Wtedy wydaje się, że samo poinformowanie o zmianie administratora jest wystarczające. Jednak tak niecodzienne jak opisana sytuacje praktycznie się nie zdarzają, gdyż w momencie uruchamiania sklepu i zdobywania zgód właściciel musiałby znać swojego następcę.
Są to dwa główne, choć niejedyne podejścia do tematu danych osobowych w przypadku „sprzedaży” sklepu internetowego. W praktyce sposoby te są mieszane lub tworzone są jeszcze inne konstrukcje prawne mające na celu zabezpieczyć zarówno strony transakcji, jak i prawa osób, których dane dotyczą.
Rozwiązaniem, które byłoby najbardziej bezpieczne i przejrzyste z punktu widzenia legalności przetwarzania danych osobowych – oraz zachowania ciągłości prawnej między aktualnym a nowym właścicielem sklepu – byłoby formalne przekształcenie lub połączenie podmiotów zgodnie z przepisami np. ksh. Przekształcenie tego typu jest jednak bardziej czasochłonnym i kosztownym przedsięwzięciem, a poza tym prowadzi to do likwidacji jednego podmiotu i powstania nowego podmiotu, dlatego nie jest ono możliwe w przypadku, gdy spółka już funkcjonuje. Nie jest to też pożądane rozwiązanie, gdy osoba fizyczna prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą nie chce rezygnować całkowicie z tej formy prowadzenia działalności, a jedynie pragnie przenieść część przedsiębiorstwa do spółki.
Inne rozwiązanie, to zbycie sklepu internetowego jako zorganizowanej części przedsiębiorstwa. Zorganizowana część przedsiębiorstwa nie ma swojej definicji w Kodeksie cywilnym (Kodeks przewiduje jedynie definicję „przedsiębiorstwa” jako całości), jednakże na gruncie ustaw podatkowych przez ZCP rozumie się organizacyjnie i finansowo wyodrębniony w istniejącym przedsiębiorstwie zespół składników materialnych i niematerialnych, w tym zobowiązania, przeznaczonych do realizacji określonych zadań gospodarczych, który zarazem mógłby stanowić niezależne przedsiębiorstwo samodzielnie realizujące te zadania. Innymi słowy, sklep internetowy może stanowić zorganizowaną część przedsiębiorstwa, jeżeli jest to dostatecznie wyodrębniona w sensie organizacyjnym i majątkowym „część” całego przedsiębiorstwa, w takim stopniu, że działalność w zakresie sklepu internetowego mogłaby stanowić samodzielną działalność gospodarczą.
Ważne! Umowa zbycia przedsiębiorstwa (lub jego zorganizowanej części) musi zostać zawarta pod rygorem nieważności z podpisami notarialnie poświadczonymi. Oznacza to, że umowę podpisuje się przed notariuszem, a za tę czynność notariusz pobiera taksę notarialną zgodnie z obowiązującymi stawkami. Należy podkreślić, że zbycie sklepu internetowego (czy też aplikacji lub serwisu) jako ZCP nie będzie wiązało się z automatycznym przeniesieniem długów (zobowiązań) na nabywcę związanych z prowadzeniem sklepu. Co do zasady – przeniesienie długów wymaga zawsze zgody wierzyciela. W tym zakresie zastosowanie znajduje art. 55[4] Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym nabywca ZCP będzie odpowiedzialny za te zobowiązania solidarnie ze zbywcą. Wspólna odpowiedzialność oznacza, że zbywca (poprzedni właściciel sklepu) nadal będzie mógł zostać pociągnięty do odpowiedzialności względem np. użytkowników sklepu za te zobowiązania, które powstały przed zbyciem sklepu na nabywcę. Pewnym zabezpieczeniem może być jednak zawarcie dodatkowej klauzuli w umowie zbycia sklepu, która zobowiąże spółkę, by zwalniała zbywcę od konieczności zaspokajania jakichkolwiek roszczeń użytkowników – zastrzeżenie to wywołuje skutki prawne tylko między stronami tej umowy.
Jeszcze inne rozwiązanie to sprzedaż (czy też przeniesienie praw, udzielenie licencji tam gdzie jedyna możliwość) poszczególnych elementów składających się na sklep internetowy. W tym wypadku mamy do czynienia z wieloma umowami dotyczącymi poszczególnych składników – choć formalnie może to być jedna umowa. Umowa taka wymaga szczegółowego opisania, co faktycznie jest przedmiotem umowy, czy i jakie prawa przenosimy. Dodatkowo zawarcie takiej umowy często jest uwarunkowane od zgód kontrachentów na np. cesję praw na nabywcę.
Od razu warto wskazać, że w praktyce najczęściej mamy jednak do czynienia z sukcesją singularną – sklep jest sprzedawany jako np. zorganizowana część przedsiębiorstwa lub jako suma poszczególnych składników na podstawie jednej lub kilku umów.
Czy pozyskanie zgody Klientów w przypadku zwykłej sprzedaży sklepu jest jedynym rozwiązaniem?
Zgoda jest jedną z sześciu wynikających z RODO podstaw prawnych uzasadniających przetwarzanie danych osobowych. Zostały one wymienione w art. 6 RODO i dotyczą np. konieczności realizacji umowy, której stroną jest osoba, której dane dotyczą (art. 6 ust. 1 lit. B RODO), wspomniana już wyrażona zgoda (art. 6 ust.1 lit. A), czy realizacja tzw. prawnie uzasadnionego interesu administratora (art. 6 ust. 1 lit. F RODO).
Obowiązkiem administratora danych (czyli właściciela sklepu, który przetwarza dane osobowe) jest prowadzenie rejestru danych (rejestru czynności przetwarzania), w którym wskazano te podstawy.
Jeśli sklep nie posiada takiego rejestru w praktyce bardzo trudno będzie określić, jakie dane będą przedmiotem transakcji, a co za tym idzie – jakie obowiązki powinny zostać spełnione. Udostępnienie bazy danych w ramach transakcji innemu administratorowi jest możliwa tylko wtedy, jeśli przetwarzamy dane w sposób legalny (a więc z prawidłową podstawą prawną).
Formalną podstawą prawną przekazania danych osobowych jest też realizacja prawnie uzasadnionego interesu administratora, który teoretycznie może być alternatywą dla zgody. Interes ten oceniamy biorąc pod uwagę kilka elementów, jak np.:
Czy nowy administrator zapewnia odpowiedni poziom bezpieczeństwa danych (co najmniej taki, jak poprzedni)?
Czy nowy administrator gwarantuje dopełnienie obowiązków prawnych związanych z przetwarzaniem danych (np. prowadzenie dokumentacji, przetwarzanie danych zgodnie z przepisami i zasadami RODO, realizacji żądań osób, których dane dotyczą, wydania upoważnień pracownikom etc.)?
Czy firma sprzedająca sklep ma w tym istotny interes? Czy można osiągnąć go bez danych osobowych (np. nowy podmiot chciałby uzyskać tylko oprogramowanie sklepu, bez danych osobowych)?
Czy przekazanie danych nie wpływa negatywnie na interes osób, których dane dotyczą?
Czy wdrożono mechanizmy gwarantujące zachowanie poufności, dostępności, integralności i rozliczalności danych w procesie przekazania danych (czyli np. zdefiniowano w jaki sposób przekazane zostaną dostępy do serwera, oprogramowania czy baz danych)?
Inne kwestie, które mogą być niezbędne do prawidłowej oceny interesu administratora, osób których dane dotyczą i strony trzeciej.
W przypadku miejskiego monitoringu rejestrującego tysiące twarzy i kontrolującego ruch każdego z nas, trudno wyobrazić sobie, aby administrator pozyskiwanych na masową skalę danych osobowych za podstawę swojego działania przyjął zgody obserwowanych osób. Działanie takie byłoby wręcz niemożliwe do wykonania, stąd posłużono się przesłanką prawnie uzasadnionego interesu administratora, a interesem tym jest zapewnienie bezpieczeństwa publicznego.
Jednak czy sprzedając sklep internetowy wraz z danymi osobowymi, zamiast pozyskiwania nowych zgód można powołać się na prawnie uzasadniony interes?Argumentem za tym przemawiającym może być fakt, iż bazę klientów należałoby uznać za nieodłączny element sklepu – kupujemy przecież biznes, który od początku ma przynosić zyski, a bez Klientów i ich danych mogło to by być bardzo utrudnione. Z drugiej strony Klienci wyrażali zgody dotyczące danych osobowych konkretnemu podmiotowi, a nie każdoczesnemu, a przede wszystkim niepowiązanemu z dotychczasowym.
Rzetelne przeprowadzenie analizy prawnie uzasadnionego interesu nie jest proste, na co wskazuje np. wyrok holenderskiego odpowiednika Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO), który nałożył karę w wysokości prawie 2 250 000 zł (525 000 euro) na stowarzyszenie tenisowe, które sprzedało dane swoich użytkowników (chodziło o blisko 300 tysięcy rekordów) dwóm firmom sponsorskim, które wykorzystały je następnie do celów marketingowych. Przypadek ten jest nieco odmienny od sprzedaży całego sklepu internetowego, a nie wyłącznie samej bazy, ale jasno pokazuje, że każda transakcja, której przedmiotem są dane osobowe musi odpowiadać rygorystycznym ideom RODO. Jeżeli posiadamy sklep internetowy i chcemy sprzedać tworzoną od lat bazę danych musimy liczyć się z koniecznością udowodnienia istnienia interesu prawnego w tej transakcji.
Podsumowując, za wysoce ryzykowne należy uznać twierdzenie, iż dokonując zwykłej sprzedaży sklepu internetowego można zastąpić zgody Klientów powołaniem się na prawnie uzasadniony interes.
Wraz ze zbyciem sklepu przenosimy też własność kont zarejestrowanych użytkowników, które zostały utworzone na podstawie umowy o świadczenie usług drogą elektroniczną. W przypadku sukcesji uniwersalnej (np. połączenie lub przekształcenie spółki lub przekształcenie jednoosbowej działalności gospodarczej w spółkę) wszelkie prawa i obowiązki wynikające z umowy przechodzą na nabywcę.Natomiast w razie sukcesji singularnej (np. sprzedaży przedsiębiorstwa) wydaje się, że nie jest możliwe pominięcie w tym procesie usługobiorców. Zgodnie z orzeczeniem Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 26 kwietnia 2005 r. sygn. I ACa 558/04 w przypadku umów wzajemnych (a umowa o świadczenie usług zalicza się do tego grona) zmiana podmiotowa w tym stosunku i przejście praw powinno nastąpić w drodze odrębnych umów cesji wierzytelności i przejęcia długu.
Podsumowanie
Temat nie jest prosty i wymaga każdorazowo głębokiej analizy stanu faktyczneg, potrzeb i możliwości sprzedającego oraz kupującego sklep. Poniżej zamieszczamy najistotniejsze kwestie, na które warto zwrócić uwagę:
Sprzedaż danych osobowych jest legalna pod warunkiem tożsamości celów ich przetwarzania przez zbywcę i nabywcę oraz istnienie interesu prawnego (m.in. zgoda, prawnie uzasadniony interes).
W przypadku sukcesji uniwersalnej (np. łączenia lub przekształcenia spółki prowadzącej sklep lub przekształcenia jednoosobowej działalności gospodarczej w spółkę) nabywca wstępuje w ogół praw i obowiązków zbywcy, dlatego nie musi przedstawiać własnej podstawy prawnej przetwarzania danych osobowych. Wystarczająca jest zgoda Klientów udzielona dotychczasowemu administratorowi danych osobowych. Nowy administrator zgodnie z art. 14 RODO musi poinformować o zmianie administratora.
W przypadku sukcesji singularnej (sprzedaż sklepu, jako zbioru wielu składników przedsiębiorstwa w tym bazy danych), nabywca musi wykazać podstawę prawną legitymizującą przetwarzanie danych osobowych. Powinien uprzednio pozyskać zgody Klientów, w przeciwnym razie jego działania będą nielegalne.
Zamiast zgody można powołać się na inną podstawę prawną, taką jak uzasadniony prawnie interes, natomiast udowodnienie jego posiadania jest niezwykle trudne i wprowadza ryzyko braku legalności przetwarzania danych.
Dane osobowe mogą być częścią transakcji sprzedaży sklepu internetowego tylko jeśli nowy administrator gwarantuje ich odpowiednie zabezpieczenie i spełnienie obowiązków prawnych, jak również nieprzetwarzanie ich do celów innych, niż te do których zostały pozyskane.
W umowie sprzedaży sklepu należy możliwe najprecyzyjniej określić: formę przekazania dostępów do baz danych, oprogramowania, serwerów etc. oraz zobowiązać nowego administratora do dopełnienia obowiązków prawnych (przede wszystkim – poinformowania o swoich danych, celach przetwarzania etc., ale również pozyskania zgód na przetwarzanie danych osobowych na swoją rzecz).
Dodatkowo – jeśli dane osobowe zawarte są w bazie danych stanowiącej utwór w rozumieniu prawa autorskiego należy dodatkowo określić kwestie związane z przekazaniem praw do tej bazy.
Jeśli dane osobowe są niezbędne na etapie negocjacji sprzedaży sklepu (np. udostępnienie statystyk) rekomendujemy w takim wypadku podpisać umowę o zachowaniu poufności oraz do rozważenia w zależności od zakresu jest także umowa powierzenia przetwarzania danych osobowych.
Chcesz sprzedać sklep internetowy z danymi osobowymi? Skorzystaj z profesjonalne pomocy.
Jeśli nie wiesz, czy w Twoim przypadku sprzedaż sklepu będzie legalna, szukasz wsparcia w przeprowadzeniu oceny interesów lub skonstruowaniu umowy zabezpieczającej Cię przed ewentualnymi konsekwencjami napisz do nas.
Coraz więcej sprzedawców decyduje się na to, by w sprzedaży internetowej oferować swoje produkty również zagranicznym klientom. Sprzedawcy muszą w takim wypadku zmierzyć się także z praktycznym problemem reklamacji i kosztów z tym związanych. Koszty przesyłek zagranicznych mogą być zdecydowanie wyższe. W tym artykule odpowiadamy na pytanie, kto ponosi koszty dostarczenia reklamowaych produktów przy sprzedaży zagranicznej.
O samych obowiązkach informacyjnych w przypadku takiej sprzedaży pisaliśmy tutaj:
Zgodnie z ogólną zasadą, zawartą w art. 561[2] Kodeksu cywilnego:
„Kupujący, który wykonuje uprawnienia z tytułu rękojmi, jest obowiązany na koszt sprzedawcy dostarczyć rzecz wadliwą do miejsca oznaczonego w umowie sprzedaży, a gdy takiego miejsca nie określono w umowie – do miejsca, w którym rzecz została wydana kupującemu.”
W przypadku klientów niebędących konsumentami można wprowadzić ograniczenie polegające na ponoszeniu tego kosztu przez klienta. W przypadku konsumentów taki zapis byłby niedopuszczalny.
Co natomiast w przypadku gdy klient przebywa za granicą? Takie koszty mogą być wówczas zdecydowanie większe niż w przypadku sprzedaży w kraju.
Polskie przepisy implementują postanowienia dyrektywy 1999/44/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 25 maja 1999 r. w sprawie niektórych aspektów sprzedaży towarów konsumpcyjnych i związanych z tym gwarancji. W art. 3 tej dyrektywy, który dotyczy praw konsumenta wskazano, że „konsument jest upoważniony do wolnego od opłat przywrócenia zgodności (…)” i dalej w ust. 4: „Sformułowanie „wolny od opłat” w ust. 2 i 3 odnosi się do niezbędnych kosztów związanych z przywróceniem towarom zgodności, w szczególności do kosztówwysyłki, robocizny i materiałów.”
Postanowienia niniejszej dyrektywy wprowadzone zostały do polskiego porządku prawnego jako szczególne warunki sprzedaży konsumenckiej. W kodeksie cywilnym, cytowany wyżej art. 561[2] został dodany w 2014 roku. Co prawda, nie wskazano wówczas na to, że „wolny od opłat” obejmuje również wysyłkę reklamowanego produktu, ale tutaj motywy dyrektywy i orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości (o czym poniżej) wskazują na to, że prawo krajowe nie może mieć wpływu na większe ograniczenie praw konsumenta. Przemawiałoby też za tym określenie „w szczególności” – ujęcie tej frazy wskazuje, że tych kosztów nie powinno się wykluczać w aktach krajowych skoro wskazane są na poziomie unijnym (można ewentualnie zapewnić konsumentom jeszcze większą ochronę).
Warto wskazać tutaj na stanowisko doktryny – dla przykładu w komentarzu do kodeksu cywilnego pod red. J. Gudowskiego, wskazano że kupujący powinien dochować należytej staranności przy wyborze sposobu dostarczenia towaru, w tym wynagrodzenie za dostarczenie rzeczy nie powinno odstawać od stawek rynkowych. W przypadku reklamacji od klientów zagranicznych wskazówką może być więc zbadanie jakie stawki można uznać za standardowe. Szczególne znaczenie może to mieć wobec reklamacji składanych zza granicy w przypadku gdy klient przebywa tam jedynie okresowo (zasadnym byłoby aby klient przesłał produkt po powrocie do kraju, nie narażając sprzedawcę na dodatkowe koszty).
Stanowisko Trybunału Sprawiedliwości UE w kwestii kosztów reklamacji
W tym miejscu należy wskazać na stanowisko orzecznictwa. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku z dnia 23 maja 2019 r. C-52/18, wskazał że:
„Prawo konsumenta do doprowadzenia towaru zakupionego na odległość do stanu zgodnego z umową w sposób „wolny od opłat” nie obejmuje obowiązku sprzedawcy do wyłożenia zaliczki na pokrycie kosztów transportu tego towaru do siedziby tego sprzedawcy celem doprowadzenia go do stanu zgodności, chyba że okoliczność wyłożenia zaliczki na te koszty przez konsumenta stanowi obciążenie mogące zniechęcić go do dochodzenia swoich praw, czego zbadanie należy do sądu krajowego.„
TSUE więc teoretycznie dopuszcza możliwość by w sformułowaniu „wolne od opłat” nie zawierały się koszty transportu, ale z drugiej strony, jeżeli kwestia ta może mieć wpływ na chęć złożenia reklamacji przez konsumenta to już kwestia kto poniesie te koszty ma znaczenie. TSUE w tym zakresie nie orzeka więc czy koszty dostarczenia towaru powinny być ponoszone przez sprzedawcę w każdym wypadku, a pozostawia tę kwestię do oceny sądom krajowym.
TSUE jest w tym zakresie ostrożne – w swych rozważaniach wskazuje, że cel tej dyrektywy sprowadza się nie tylko do ochrony interesów konsumenta, gwarantując mu pełną i skuteczną ochronę przeciwko nieprawidłowemu wykonaniu przez sprzedawcę jego obowiązków umownych, lecz także zmierza do ustanowienia właściwej równowagi tych interesów z powoływanymi przez sprzedawcę względami natury ekonomicznej.
Co w przypadku bezzasadności reklamacji?
Możliwym tropem do zwolnienia sprzedawcy od kosztów dostarczenia reklamowanego produktu (również przy zagranicznych przesyłkach) może być kwestia zasadności reklamacji.
O tym kto ponosi koszty bezzasadnej reklamacji pisaliśmy tutaj:
Streszczając: Wspomniany już art. 561[2] nie określa w jaki sposób ma przebiegać ponoszenie tych kosztów i czy sama zasadność reklamacji ma tu znaczenie. W sporach konsumenckich orzecznictwo sądowe w miarę jednolicie wskazuje, że sprzedawca powinien co do zasady pokrywać koszt dostarczenia towaru na reklamację, a w razie bezzasadnej reklamacji może co najwyżej dochodzić zwrotu kosztów przesyłki od konsumenta (tak np. w sprawie SO w Krakowie II Ca 1410/18).
UOKiK jest w tym względzie bardziej ostrożny. Prezes UOKiK w przeszłości prezentował stanowisko, zgodnie z którym nie można obciążać konsumenta kosztami reklamacji, nawet gdyby okazała się niezasadna, ponieważ w jego ocenie zniechęci to konsumentów do korzystania z ich praw ustawowych (co współgra również ze stanowiskiem prezentowanym na poziomie unijnym, o czym wspomniano wyżej).
Pomimo tego, w poradniku „Zakupy przez internet” wydanym przez UOKiK (https://www.uokik.gov.pl/download.php?plik=15720) wskazano że
„Jeżeli reklamacja dotycząca wady produktu została uznana, obowiązek zwrotu kosztów przesyłki spoczywa na sprzedającym. W przypadku reklamacji odrzuconej koszty te pokrywa kupujący.”.
Należy jednak pamiętać że jest to tylko poradnik dla konsumentów, który nie ma praktycznego znaczenia w przypadku wszczęcia ewentualnego sporu. Jest jednak wskazówką, by podchodzić do kwestii bezzasadnych reklamacji w sposób korzystny dla sprzedawców.
W związku z powyższym wróćmy na chwilę do rozważań TSUE, do wspomnianego wyżej wyroku. Porusza on bowiem również kwestię bezzasadności reklamacji:
„W świetle tych rozważań należy zauważyć, że spoczywający na sprzedawcy obowiązek systematycznego wykładania zaliczki na pokrycie kosztów transportu towaru niezgodnego z umową, zakupionego na odległość, do jego siedziby może, z jednej strony, zwiększyć czas potrzebny do doprowadzenia takiego towaru do stanu zgodności na niekorzyść jego realizacji w rozsądnym terminie. (…) Z drugiej strony taki obowiązek niesie za sobą ryzyko narażenia sprzedawcy na zbyt duże obciążenie, w szczególności w wypadku, gdy po przeprowadzeniu kontroli taki towar okazałby się niewadliwy.”
Pomimo tego fragmentu należy jednak pamiętać o tym, że jest to jedynie ewentualna alternatywa, potencjalna ścieżka pozwalająca nie ponosić tych kosztów, jednak sam TSUE wskazuje na ryzyko tego, że wizja nieopłacenia tych kosztów może zniechęcać konsumentów do korzystania z ich praw, co jest niedopuszczalne.
Na sam koniec należy wskazać że pomimo wskazanych ewentualnych możliwości by sprzedawca mógł nie ponosić kosztów dostarczenia reklamowanego towaru, zapisy przerzucające konieczność ponoszenia tych kosztów przez klienta stanowiłyby klauzule niedozwolone. Takie postanowienia nie mogą stanowić zasady – dopiero w konkretnym przypadku sprzedawca może rozważyć czy niniejsza sytuacja pozwala mu na podjęcie próby uniknięcia ponoszenia tych kosztów.
Podsumowanie
Zbierając razem powyższe rozważania można wysnuć następujące konkluzje:
Zasadą jest że to sprzedawca ponosi koszty reklamowanego towaru. Przepisy na terenie Unii w tym zakresie są ze sobą zgodne, ewentualnie Państwa członkowskie mogą zapewnić konsumentom jeszcze większą ochronę.
Kupujący powinien dochować należytej staranności przy wyborze sposobu dostarczenia towaru, w tym wynagrodzenie za dostarczenie rzeczy nie powinno odstawać od stawek rynkowych, co może być wskazówką dla reklamacji składanych zza granicy gdy klient przebywa tam tymczasowo (np. produkt popsuł się podczas pobytu na wakacjach).
W przypadku uznania reklamacji za bezzasadną istnieje pewna możliwość obciążenia klienta kosztami dostarczenia reklamowanego produktu, jednak nie powinno ono zmierzać do tego by konsument zniechęcił się do skorzystania ze swoich praw – każda więc taka sytuacja powinna zostać rozpatrzona indywidualnie. TSUE pomimo wydanego wyroku pozostawił tę kwestię do rozstrzygnięcia sądom krajowym.
W przypadku klientów niebędących konsumentami można wprowadzić ograniczenie polegające na ponoszeniu tego kosztu przez klienta. W przypadku konsumentów taki zapis byłby niedopuszczalny.
O tym że konsument (a od tego roku również przedsiębiorca na prawach konsumenta) ma prawo do odstąpienia od umowy wie każdy sprzedawca internetowy. O wyjątkach od tego prawa pamiętają przede wszystkim ci, dla których mają one znaczenie w prowadzonej działalności – np. sprzedawcy treści cyfrowych, żywności, kosmetyków, czy też ci, którzy sprzedają produkty wyprodukowane według specyfikacji klienta. To właśnie ostatniego z wymienionych typów produktu tyczy się omawiane orzeczenie. Jednakże w niniejszej sprawie zakupiony produkt nie wyróżniał się szczególną personalizacją, ale… ceną.
Wyjątek z art. 38 pkt. 3 ustawy o prawach konsumenta
Brzmienie wskazanego przepisu jest następujące:
“Prawo odstąpienia od umowy zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa lub na odległość nie przysługuje konsumentowi w odniesieniu do umów: (…) 3) w której przedmiotem świadczenia jest rzecz nieprefabrykowana, wyprodukowana według specyfikacji konsumenta lub służąca zaspokojeniu jego zindywidualizowanych potrzeb; (…)”
Są takie sytuacje, co do których nie budzi wątpliwości możliwość zastosowania wspomnianego przepisu. Jest tak w przypadkach gdy np. klient kupuje biżuterię z grawerem, czy też odzież z indywidualnym nadrukiem (takim jak fotografia, czy też wzór przekazany sprzedawcy przez klienta).
Wątpliwości mogą pojawić się w momencie gdy produkt przewiduje dużą liczbę wariantów kolorystycznych, wielkościowych, czy też liczne zmiany możliwe są w innych niż wymienione polach specyfikacji charakterystycznych dla danego produktu. W takich wypadkach można poddawać pod wątpliwość to, czy można w takiej sytuacji mówić o sprzedaży produktu wyprodukowanego według specyfikacji konsumenta lub służącego zaspokojeniu jego zindywidualizowanych potrzeb, skoro warianty te dostępne są w sprzedaży.
Tym bardziej zaskakujące jest uznanie, że w tej grupie wyjątków znaczenie kluczowe może mieć cena produktu, przez co znajdują się w niej również produkty luksusowe.
Towar luksusowy nie podlega zwrotowi?
Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku z dnia 5 października 2017 r. w sprawie o sygn. akt: I ACa 396/17, uznał że nabycie produktu za znaczną cenę, a więc produktu luksusowego, sprawia że zakup taki można uznać za należący do wspomnianej kategorii wyjątków od prawa odstąpienia od umowy jako produkt służący zaspokojeniu zindywidualizowanych potrzeb klienta. Podstawą tego uznania był fakt, że głośniki które były przedmiotem umowy sprowadzone zostały przez sprzedawcę od producenta na życzenie klienta, a ponowna sprzedaż takiego produktu może być znacznie utrudniona ze względu na wartość świadczenia (koszt głośników wynosił 80.000 zł). Jak możemy przeczytać w wyroku:
“Mimo, że przedmiotowe głośniki nie zostały wyprodukowane na zamówienie powoda, nie sposób uznać, że są towarem przeciętnym, który po zwrocie do przedsiębiorcy szybko i bez trudu znajdzie kolejnego nabywcę. Przeciwnie. Jest to towar specyficzny, bardzo drogi, sprowadzony od producenta specjalnie dla powoda. Jak zeznał pozwany W. W., ponieważ powód był zainteresowany kupnem kolumn brytyjskiej firmy (…), został skierowany do pozwanych przez przedstawiciela tej firmy. Pozwani ustalali dostępność tych konkretnych kolumn oraz ich cenę i sprowadzili je do Polski po decyzji powoda, że je kupuje. Jest to w pełni zrozumiałe, jeśli wziąć pod uwagę, że cena tych głośników wynosiła 80.000 zł (powód dostał od pozwanych 6.000 zł upustu). Pozwani nie zaryzykowaliby takiej transakcji, gdyby nie mieli pewności, że w Polsce na tak drogi towar czeka zdecydowany nabywca. Bardzo wysoka cena przedmiotowych kolumn świadczy o tym, że jest to produkt szczególny, odpowiadający wymaganiom wąskiej grupy klientów, który – zwłaszcza na polskim rynku, uboższym przecież, niż brytyjski – ma charakter luksusowy i nie jest adresowany do powszechnego odbiorcy.”
Regulamin sklepu internetowego, a wyjątki od prawa odstąpienia
Zgodnie z przepisami Sprzedawca ma obowiązek poinformowania konsumenta nie tylko o samym prawie odstąpienia od umowy, ale i o wyjątkach od tego prawa.
Informacja te zamieszcza się najczęściej w regulaminie sklepu internetowego – zdecydowanie najbezpieczniej jest w tym wypadku wprost przenieść listę wyjątków z ustawy o prawach konsumenta do regulaminu sklepu. Nie zalecamy doprecyzowywać, podawać przykładów wyjątków – to zawsze rodzi ryzyko uznania takiego zapisu za klauzulę niedozwoloną z uwagi na możliwość rozszerzenia wyjątku.
Pełna lista wyjątków jest zawarta w art. 38 ustawy o prawach konsumenta, a nasz omawiany w tym artykule wyjątek znajduje się w pkt. 3:
Prawo odstąpienia od umowy zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa lub na odległość nie przysługuje konsumentowi w odniesieniu do umów:
1) o świadczenie usług, jeżeli przedsiębiorca wykonał w pełni usługę za wyraźną zgodą konsumenta, który został poinformowany przed rozpoczęciem świadczenia, że po spełnieniu świadczenia przez przedsiębiorcę utraci prawo odstąpienia od umowy;
2) w której cena lub wynagrodzenie zależy od wahań na rynku finansowym, nad którymi przedsiębiorca nie sprawuje kontroli, i które mogą wystąpić przed upływem terminu do odstąpienia od umowy;
3) w której przedmiotem świadczenia jest rzecz nieprefabrykowana, wyprodukowana według specyfikacji konsumenta lub służąca zaspokojeniu jego zindywidualizowanych potrzeb;
4) w której przedmiotem świadczenia jest rzecz ulegająca szybkiemu zepsuciu lub mająca krótki termin przydatności do użycia;
5) w której przedmiotem świadczenia jest rzecz dostarczana w zapieczętowanym opakowaniu, której po otwarciu opakowania nie można zwrócić ze względu na ochronę zdrowia lub ze względów higienicznych, jeżeli opakowanie zostało otwarte po dostarczeniu;
6) w której przedmiotem świadczenia są rzeczy, które po dostarczeniu, ze względu na swój charakter, zostają nierozłącznie połączone z innymi rzeczami;
7) w której przedmiotem świadczenia są napoje alkoholowe, których cena została uzgodniona przy zawarciu umowy sprzedaży, a których dostarczenie może nastąpić dopiero po upływie 30 dni i których wartość zależy od wahań na rynku, nad którymi przedsiębiorca nie ma kontroli;
8) w której konsument wyraźnie żądał, aby przedsiębiorca do niego przyjechał w celu dokonania pilnej naprawy lub konserwacji; jeżeli przedsiębiorca świadczy dodatkowo inne usługi niż te, których wykonania konsument żądał, lub dostarcza rzeczy inne niż części zamienne niezbędne do wykonania naprawy lub konserwacji, prawo odstąpienia od umowy przysługuje konsumentowi w odniesieniu do dodatkowych usług lub rzeczy;
9) w której przedmiotem świadczenia są nagrania dźwiękowe lub wizualne albo programy komputerowe dostarczane w zapieczętowanym opakowaniu, jeżeli opakowanie zostało otwarte po dostarczeniu;
10) o dostarczanie dzienników, periodyków lub czasopism, z wyjątkiem umowy o prenumeratę;
11) zawartej w drodze aukcji publicznej;
12) o świadczenie usług w zakresie zakwaterowania, innych niż do celów mieszkalnych, przewozu rzeczy, najmu samochodów, gastronomii, usług związanych z wypoczynkiem, wydarzeniami rozrywkowymi, sportowymi lub kulturalnymi, jeżeli w umowie oznaczono dzień lub okres świadczenia usługi;
13) o dostarczanie treści cyfrowych, które nie są zapisane na nośniku materialnym, jeżeli spełnianie świadczenia rozpoczęło się za wyraźną zgodą konsumenta przed upływem terminu do odstąpienia od umowy i po poinformowaniu go przez przedsiębiorcę o utracie prawa odstąpienia od umowy.
Podsumowanie
Orzeczenie SA w Katowicach z pewnością można uznać za ciekawe i naszym zdaniem rozszerzające katalog wyjątków od odstąpienia od umowy przewidziany przez ustawodawcę. Sprzedawcy zajmujący się sprzedażą towarów luksusowych, oraz tacy którzy sprowadzają część swych produktów od producenta mogą próbować powoływać się na ten wyjątek w przypadku chęci skorzystania przez klienta z jego prawa do odstąpienia od umowy. Należy jednak pamiętać, że wskazana tu sytuacja była nader wyjątkowa. Produkt był znacznej wartości, a do tego sprowadzany był na specjalne życzenie klienta. Warto jednak mieć na uwadze wspomniane orzeczenie jako to, które chroni sprzedawców przeprowadzających takie transakcje i w razie konieczności sprzedawca może powołać się w analogicznej sprawie na prawomocne rozstrzygnięcie Sądu.
Pełna treść orzeczenia dostępna jest pod poniższym adresem:
Tworzymy zespół doświadczonych prawników specjalizujących się w kwestiach prawnych związanych z prowadzeniem sklepu internetowego.
Pomagamy sprzedawcom sprawdzając i pisząc dla nich bezpieczny regulamin sklepu internetowego. Przeprowadzamy audyty stron sklepu pod kątem obowiązków informacyjnych oraz zapewniamy wsparcie przy reklamacjach i zwrotach.
Absolutnie konieczni dla spokoju na zapleczu sklepu internetowego. Szybkie i konkretne odpowiedzi, od razu z podstawą prawną. Jeśli Allegro rozzuchwaliło polskich konsumentów, to Prokonsumencki uczciwie wyrównuje szanse sklepu, który nie ma złych intencji, a ponosi tylko koszty darmowych testów.