Już wiadomo kiedy dokładnie wejdzie w życie nowa ustawa o prawach konsumenta. Ustawa konsumencka została w dniu dzisiejszym ogłoszona w Dzienniku Ustaw. O pracach nad ustawą pisaliśmy już wielokrotnie (m.in: Nowa ustawa o prawach konsumenta, czyli o czym sprzedawca internetowy wiedzieć powinien). Teraz możemy już wskazać dokładną datę wejścia w życie ustawy konsumenckiej.
25 grudnia 2014 roku – Sprzedawco pamiętaj o tej dacie!
Ustawa została ogłoszona dokładnie w dniu dzisiejszym w Dzienniku Ustaw pod pozycją 827. Zgodnie z art. 55 ustawy wejdzie ona w życie po upływie 6 miesięcy od dnia ogłoszenia. Oznacza to, że ustawa o prawach konsumenta wejdzie w życie dokładnie 25 grudnia 2014 r. Od tego dnia zarówno sprzedawcy, jak i konsumenci obowiązani będą do jej przestrzegania.
Zgodnie z art. 6 ust. 2 ustawy o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych terminy wejścia w życie aktu normatywnego określone w tygodniach, miesiącach lub latach kończą się z upływem dnia, który nazwą lub datą odpowiada dniu ogłoszenia, a gdyby takiego dnia w ostatnim miesiącu nie było – w ostatnim dniu tego miesiąca.
Wygląda na to, że szykują się pracowite Święta w tym roku. Jednak obiecujemy, że każdy przedsiębiorca szukający pomocy w tym zakresie bądź potrzebujący wyjaśnienia nie zostanie sam. Jesteśmy gotowi na nowe zmiany prawne i nasza linia telefoniczna jest otwarta na wszelkie zapytania. Zajmujemy się prawem konsumenckim o 2010 roku, dlatego też posiadamy wieloletnie doświadczenie w tym zakresie. Pomogliśmy już wielu przedsiębiorcom, którzy utknęli w przepisach prawnych. Już teraz zapraszamy Sprzedawców Internetowych do zapisu na przygotowany także przez naszych prawników bezpłatny kurs e-mailowy z nadchodzących zmian: PrawoEcommerce.pl
Zachęcamy wszystkich przedsiębiorców do poszerzania swojej wiedzy z zakresu prawa, aby ich przedsiębiorstwo było w pełni bezpieczne. Warto pogłębiać każdy aspekt prowadzenia firmy, może regulaminy i dokumentacje nie należą do najłatwiejszych, ale zapewniamy, że jest to przydatne.
Ustawa o prawach konsumenta – już niedługo dowiemy się dokładnie od kiedy będą obowiązywały przepisy nowej ustawy o prawach konsumenta (nie będzie to z pewnością 13 czerwca 2014 r. jak pierwotnie zakładano). Ustawa w ostatnim tygodniu maja trafiła do Senatu, następnie wróciła do Sejmu, który przyjął dwie poprawki zaakceptowane przez Senat. Ostatecznie 30 maja 2014 r. ustawa została przekazana Prezydentowi do podpisu. Po podpisaniu ustawa konsumencka zostanie opublikowana w Dzienniku Ustaw i od tego dnia po upływie 6 miesięcy ustawa zacznie obowiązywać. Z naszych obliczeń wynika, że będzie to najprawdopodobniej w grudniu 2014 r.
Co nas czeka po wejściu w życie nowej ustawy konsumenckiej
Ustawę konsumencką z pewnością można nazwać rewolucyjną – choćby z tego względu, że uchyla ona dwie dotychczas podstawowe ustawy regulujące sprzedaż konsumencką i sprzedaż przez Internet:
ustawa z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (Dz. U. z 2012 r. poz. 1225 z późn. zm.);
ustawa z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego (Dz. U. Nr 141, poz. 1176, z późn. zm.)
Z chwilą wejścia w życie nowych przepisów przedsiębiorcy powinni już dostosować swoje regulaminy, umowy oraz strony internetowe do wymogów nowej ustawy. Co prawda nie znamy jeszcze dokładnej daty wejścia w życie nowych przepisów, aczkolwiek warto już teraz zacząć przygotowywać się do nadchodzących zmian z uwagi na ich obszerność, znaczące skutki do prowadzonego biznesu oraz dotkliwe sankcje, które grożą za ich nieprzestrzeganie.
Tak jak wspomnieliśmy wyżej w przypadku sprzedawców internetowych (ale także serwisów internetowych) niezbędne będzie zaktualizowanie nie tylko stosowanych regulaminów, ale także informacji na stronie. Przykładowo nowością jest konieczność dodania do pola zamówienia czytelnej informacji: “zamówienia z obowiązkiem zapłaty” lub innego, równoważnego i jednoznacznego sformułowania. Przykładowo może to wyglądać tak:
Co istotne zgodnie z art. 51 ustawy o prawach konsumenta do umów zawartych przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy stosuje się przepisy dotychczasowe. W praktyce oznacza to, że sprzedawcy internetowi będą obowiązani m.in. do stosowania dwóch regulaminów sklepów internetowych – jeden dostosowany do nowej ustawy o prawach konsumenta, a drugi dostosowany do przepisów dotychczasowych. Ten okres przejściowy będzie trwał około dwóch lat (tyle wynosi okres odpowiedzialności sprzedawcy z tytułu niezgodności towaru z umową).
Dodatkowo wszystkich Sprzedawców Internetowych zapraszamy na bezpłatny kurs e-mailowy z nadchodzących zmian naPrawoEcommerce.pl – kurs, przygotowany również przez naszych prawników, szczegółowo omawia kwestie zawarte w nowej ustawie o prawach konsumenta.
Jak przebiega praca nad ustawa o prawach konsumenta
Prace nad ustawą przebiegały dość intensywnie biorąc pod uwagę zakres i problematykę projektowanych zmian. Sam projekt ustawy wpłynął do Sejmu 17 stycznia 2014 r. Pierwotnie zakładano, że nowe przepisy wejdą w życie 13 czerwca 2014 r. (termin ten wynikał z dyrektywy unijnej). Aczkolwiek ostatecznie w ustawie zapisano 6 miesięczny okres vacatio legis (tzw. spoczywanie ustawy). Naszym zdaniem jest to rozsądne rozwiązanie, które pozwoli wszystkim uczestnikom rynku, zarówno sprzedawcom, konsumentom, jak i urzędników na przygotowanie się do zmian.
Poniżej zamieszczamy graficzną informację ze strony Sejmu, która obrazuje przebieg prac nad ustawa o prawach konsumenta:
Jakie kary czekają sprzedawcę, który nie dopełni wymogów informacyjnych
Sprzedawca, który nie dopełni wymogów informacyjnych wobec konsumenta musi liczyć się z tym, że umowa sprzedaży nie zostanie zawarta. W praktyce oznacza to, że klient nie będzie musiał odebrać przesyłki z produktem, a sprzedawca nie będzie miał podstaw aby żądać np. zwrotu poniesionych kosztów.
Oprócz tego sprzedawca musi liczyć się z dodatkowymi sankcjami:
Jeżeli przedsiębiorca nie spełnił obowiązków informacyjnych dotyczących opłat dodatkowych lub innych kosztów (w tym kosztów zwrotu rzeczy przy odstąpieniu od umowy), to konsument nie ponosi tych opłat i kosztów. W praktyce ponosił je będzie sprzedawca,
Jeżeli konsument nie został poinformowany przez przedsiębiorcę o prawie odstąpienia od umowy, prawo do odstąpienia od umowy wygasa dopiero po 12 miesiącach od upływu standardowego czternastodniowego terminu,
Możliwość nałożenia grzywny (od 20 zł do 5.000 zł) na sprzedawcę internetowego na podstawie projektowanego art. 139b kodeksu wykroczeń:
„Art. 139b. Kto w zakresie działalności swojego przedsiębiorstwa zawierając umowę z konsumentem nie spełnia wymagań dotyczących udzielenia informacji lub wydania dokumentu, przewidzianych w przepisach ustawy z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta (Dz. U. poz. …), podlega karze grzywny.”.
Czy pomyłka w cenie towaru w sklepie internetowym obliguje sprzedawcę do realizacji takiego zamówienia? Nawet w sytuacji, gdy cena towaru została zaniżona stokrotnie? Nierzadko zgłaszają się do nas sprzedawcy z sytuacją, w której sam sprzedawca, pracownik lub nawet hurtownia, z którą współpracują, wprowadzając towar do sklepu internetowego popełnili błąd w cenie towaru – przykładowo towar który powinien kosztować 5500 zł, zostaje oznaczony ceną 55 zł.
Zachęcamy od razu do obejrzenia krótkiego filmu z Radcą Prawnym Prokonsumencki.pl, który dość szeroko omawia aspekt pomyłki w cenie towaru w sklepie internetowym i tego jak Sprzedawca może sobie z tym poradzić:
Jak zwykle nie ma prostej odpowiedzi
Do tej pory tego typu sprawy kończyły się zazwyczaj niekorzystnie dla sprzedawców internetowych. Jednak po kilku ostatnich orzeczeniach sądów pojawiło się światełko w tunelu dla sprzedawców. Jak wskazał Sąd Okręgowy w Gliwicach:
Ochrona praw konsumenta nie może odbywać się z rażącym naruszeniem praw przedsiębiorcy.
Pomyłka w cenie towaru na stronie sklepu internetowego
Ale zacznijmy od początku. W omawianej sprawie sprzedawca prowadził sklep internetowy, w którym sprzedawał elektryczne artykuły użytku domowego. Klient zakupił w sklepie internetowym fabrycznie nowy telewizor Samsung wart 5500 zł za cenę 55 zł z dostawą do domu za pośrednictwem kuriera za 50 zł. Łączna wartość sprzedaży wyniosła 105 zł. Sprzedawca następnie za pomocą automatycznej wiadomości potwierdził dokonanie zakupu, prosząc o dokonanie przelewu 105 zł na wskazany rachunek bankowy. Kupujący dokonał zapłaty. Po niecałych 15 minutach od zakupu sprzedawca odrzucił zamówienie kupującego z uwagi na niedostępność towaru. Sprzedawca zwrócił także kupującemu uiszczoną kwotę 105 zł.
Konsument ostatecznie domagał się wykonania umowy i wskazywał na zawodowy charakter działalności pozwanego sprzedawcy, zobowiązujący go do zachowania szczególnej staranności w sporządzaniu oferty sprzedaży kierowanej do konsumenta.
Twierdził też, że błąd sprzedawcy nie może odbywać się kosztem naruszenia jego interesu jako kupującego. W odpowiedzi na to wezwanie kupującego sprzedawca odmówił wydania telewizora, a następnie w skierowanym do kupującego piśmie złożył oświadczenie o uchyleniu się od skutków oświadczenia woli dotkniętego wadą w postaci błędu.
Sąd Rejonowy uznał roszczenie konsumenta za uzasadnione
Powyższe okoliczności doprowadziły Sąd Rejonowy do przekonania, że roszczenie konsumenta jest uzasadnione. Wskazał, że strony zawarły umowę sprzedaży przedmiotowego telewizora, a powód wykonał wszystkie ciążące na nim obowiązki. Odrzucenie zamówienia z uwagi na rzekomą niedostępność towaru Sąd ocenił jako czynność bezskuteczną (sprzedawca nadal oferował ten sam telewizor, tylko że w cenie 5500 zł, a nie 55 zł.) podkreślając, że konsekwencje zaoferowania do sprzedaży towaru aktualnie niedostępnego w sklepie winny obciążać sprzedawcę, zważywszy na zawodowy charakter jego działalności (art. 355 § 2 kodeksu cywilnego).
Ostatecznie Sąd Rejonowy stanął na stanowisku – jak w wielu podobnych sprawach – że w sprawie nie wykazano by zawarta przez strony umowa była nieskuteczna, a błąd sprzedawcy nie może odbywać się kosztem konsumenta. Sprawa mogła by już zostać zakończona na tym etapie, ale od orzeczenia Sądu Rejonowego została wniesiona apelacja.
Sąd Okręgowy: ochrona interesów konsumenta nie uzasadnia rażącego naruszenia praw sprzedających
Sąd Okręgowy wskazał, że tak znacząca różnica pomiędzy ceną oferowanego towaru a jego faktyczną wartością poddaje w wątpliwość zgodność oferty z intencjami oferenta.
Art.84 § 1 k.c. przewiduje, że w razie błędu co do treści czynności prawnej można uchylić się od skutków prawnych swego oświadczenia woli. Jeżeli jednak oświadczenie woli było złożone innej osobie, uchylenie się od jego skutków prawnych dopuszczalne jest tylko wtedy, gdy błąd został wywołany przez tę osobę, chociażby bez jej winy, albo gdy wiedziała ona o błędzie lub mogła z łatwością błąd w cenie towaru zauważyć.
Zdaniem Sądu przedstawione wyżej okoliczności w sposób jednoznaczny i nie budzący wątpliwości wskazują na błąd (zniekształcenie oświadczenia woli) i to na tyle oczywisty, że kupujący z łatwością mógł go zauważyć porównując ofertę złożoną przez sprzedawcę z ofertami innych sprzedających, a nawet bez dalszego sprawdzania kierując się jedynie zasadami logiki i doświadczenia życiowego.
Korzystał on bowiem uprzednio z tej formy zakupów i dysponował niezbędnym doświadczeniem, wobec czego nie mógł – oceniając sprawę racjonalnie – uznać za inną niż tylko obarczoną błędem cenę odpowiadającą setnej części wartości towaru nowego i luksusowego, jakim był przedmiotowy telewizor. Omawiane zniekształcenie miało także charakter istotny w rozumieniu art. 84 § 2 k.c. Według powszechnie przyjętego określenia obiektywna istotność błędu (tu: zniekształcenia) oznacza, iż błąd jest tego rodzaju, że żaden rozsądny człowiek, znający prawdziwy stan rzeczy, nie złożyłby oświadczenia woli tej treści. Oświadczenie woli w konfrontacji z rzeczywistością przedstawia się jako nieracjonalne, pozbawione uzasadnienia z punktu widzenia życiowego lub prawnego. Tak właśnie należy ocenić ofertę sprzedaży towaru za cenę odpowiadającą setnej części jego wartości.
Tym samym Sąd uznał, że uchylenie się od skutków oświadczenia woli złożone przez sprzedawcę było skuteczne. Podsumowując – w ocenie Sądu Okręgowego nie budzi żadnych wątpliwości, że w rozpoznawanym wypadku doszło do zamieszczenia na stronie internetowej sklepu sprzedawcy ceny przedmiotowego telewizora, która w istotny i łatwo zauważalny sposób nie odpowiadała faktycznej intencji sprzedawcy.W tych okolicznościach żądanie wydania telewizora wartego około 5.500 zł za cenę 55 zł należy ocenić jako nadużycie prawa. Ochrona interesów konsumenta, nie uzasadnia bowiem rażącego naruszenia praw sprzedających, do czego doprowadziłoby uwzględnienie żądania pozwu.
AKTUALIZACJA MARZEC 2018: Najnowszy wyrok sądowy potwierdza, że sprzedawca może powołać się na błąd
Prowadzona przez współpracująca z nami Kancelarię (https://kancelariabugajski.pl/) sprawa zakończyła się korzystnie dla sprzedawcy internetowego. Poniżej omawiamy najważniejsze szczegóły związane ze sprawą.
Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej rozpatrywał sprawę, w której klient sklepu internetowego kupił trzy lampy w cenie 1 zł za sztukę. Cena była wynikiem pomyłki systemu i powinna była wynosić 625 zł za sztukę. Na początku sprzedawca poinformował klienta, że w magazynie znajduje się tylko jedna z zakupionych przez niego lamp i to uszkodzona, oraz że czas oczekiwania na zamówienie wydłuży się w takim razie bezterminowo.
Klient postanowił czekać na realizację umów sprzedaży. Dopiero po tej wymianie wiadomości, po kilku dniach sprzedawca złożył oświadczenie się od skutków prawnych swojego oświadczenia woli na podstawie art. 84 k.c. Klient nie uznał jednak tego oświadczenia i wezwał sprzedawcę do wydania zakupionych produktów, a następnie wniósł do sądu pozew o wydanie. W pozwie wskazał, że sprzedawca dopiero po kilku dniach złożył oświadczenie o uchyleniu się od skutków złożonego oświadczenia woli z uwagi na błąd w cenie towaru.
Zdaniem klienta, oświadczenie było nieskuteczne ponieważ sprzedawca odmawiał realizacji zamówienia z innych przyczyn, tj. braku lamp na stanie sklepu, a następnie dopiero zdecydował się złożyć oświadczenie o uchyleniu się od skutków złożonego oświadczenia woli. Według klienta cena w wysokości 1 zł nie mogła stanowić pomyłki. Była działaniem marketingowym, polegającym na przyciąganiu klientów za pomocą niskich cen.
Sąd nie zgodził się z tymi argumentami. Jak wskazano w uzasadnieniu wyroku oddalającego powództwo:
„Artykuł 84 k.c. nie uzależnia sytuacji prawnej składającego oświadczenie woli od przyczyn powstania błędu, co uzasadnia twierdzenie, że okoliczność ta nie ma znaczenia i nawet rażące niedbalstwo nie wyklucza powołania się na błąd. Z orzecznictwa Sądu Najwyższego wyłania się wniosek, że każdy błądzący może powołać się na błąd, również przez siebie zawiniony.”
Warto podkreślić, że Sąd dostrzegł, iż obie strony w tej sytuacji miały argumenty na poparcie swoich racji. Klient mógł się poczuć zdezorientowany różnymi deklaracjami sprzedawcy do losów zakupionych przez siebie produktów. Mógł się także spodziewać, że skoro miał szczęście do wyjątkowej oferty, to nawet jeśli sprzedawca się pomylił, zrealizuje on zamówienie, trzymając się zadeklarowanej na stronie ceny. Z kolei sprzedawca nie powinien być zmuszony do realizacji skrajnie niekorzystnej dla siebie transakcji, spowodowanej błędem technicznym, który został wykorzystany przez klienta.
Tak więc Sąd musiał wziąć pod uwagę, zarówno prawa klienta, jak i uzasadnione interesy sprzedawcy. Ostatecznie uznał, że przesłanki do uchylenia się od skutków błędu zostały spełnione:
„W przedmiotowej sprawie niewątpliwie błąd pozwanej co do ceny był błędem istotnym. Trudno sobie bowiem wyobrazić, by przedsiębiorca zajmujący się sprzedażą detaliczną, oceniający sprawę rozsądnie, nie działając pod wpływem błędu, chciał sprzedać towar za 0,17 % wartości towaru, tym bardziej, że w przedmiotowej sprawie doszło zakupu aż trzech sztuk lamp. W związku z czym strata pozwanej wynosiłaby 1737 zł.” Sąd zauważył, że „w takim stanie rzeczy, powódka z łatwością winna błąd pozwanej zauważyć, dochodząc do wniosku, iż cena towaru nie jest realna”, a także, że sytuacja powinna klientowi „nasunąć wątpliwości co do realnej chęci sprzedaży po tak zaniżonej cenie.”
Z powyższych powodów, Sąd uznał że powództwo nie zasługiwało na uwzględnienie. Analizując uzasadnienie w tej sprawie, trzeba stwierdzić, że Sąd oparł się na literalnej treści art. 84 k.c. i uznał, że jego zastosowanie w powstałej sytuacji jest niewątpliwe. Sąd nie analizował tutaj ewentualnych praw konsumenta, co wskazuje, że uznał samą interpretację przepisu ogólnego dotyczącego czynności prawnych za wystarczającą. Jest to wniosek korzystny dla sprzedawców. Nawet pomimo pewnych początkowych niejasności co do ewentualnej realizacji umowy, sprzedawca zachował prawo do uchylenia się od jej realizacji ze względu na rażący błąd w cenie towaru.
Podsumowanie: sprzedawca nie jest na straconej pozycji
Jak pokazują powyższe orzeczenia, zarówno konsumenci, jak i sprzedawcy powinni się kierować przede wszystkim rozsądkiem, zasadami logiki i doświadczenia życiowego. Pozwoli to uniknąć tego rodzaju sporów. Sprzedawcy nie są jednak bezbronni wobec konsumentów za każdym razem, kiedy w wyniku błędu systemu lub nieuwagi wystawią produkt za rażąco niską cenę. Pamiętajmy, że w powyższych orzeczeniach mowa o jednostkowych sprawach i każda tego typu sytuacja powinna być badana indywidualnie i to najlepiej przez prawnika. Jeżeli masz tego typu problem napisz do nas.
Zaproszenie do bezpłatnego audytu regulaminu sklepu
Często w regulaminach sklepów internetowych możemy znaleźć zapisy, który mają „chronić” sprzedawcę przed opisaną wyżej sytuacją. Niestety, nierzadko kończy się to wytoczeniem przez UOKiK przeciwko sprzedawcy postępowania o uznanie takiego postanowienia za niedozwolone i wpisaniem go do rejestru klauzul niedozwolonych UOKiK – przykład poniżej:
Numer wpisu: 2499 Data wyroku: 2011-01-14 „Nailsworld” Sylwia Skurzyńska „Firma zastrzega sobie także prawo do odmowy realizacji zamówienia w szczególnych przypadkach np. gdy na stronie w opisie wkradł się błąd dotyczący pojemności lub ceny”
UOKiK może nakazać usunięcie takiego postanowienia i opublikowanie oświadczenia o zaprzestaniu stosowania niedozwolonego postanowienia. Jeżeli UOKiK stwierdzi, że postępowanie sprzedawcy narusza zbiorowe interesy konsumentów może dodatkowo m.in. nałożyć na niego karę finansową w wysokości do 10% przychodów całej firmy za poprzedni rok.
Aby uniknąć takich konsekwencji posiadania klauzul niedozwolonych w regulaminie sklepu specjalnie dla Sprzedawców Internetowych przygotowaliśmy propozycję darmowego sprawdzenia regulaminu sklepu internetowego pod kątem klauzul niedozwolonych – bezpłatny audyt regulaminu. Dzięki temu szybko dowiesz się, czy Twój regulamin je zawiera i unikniesz dotkliwych kar finansowych.
W dniu 2 kwietnia 2014 r. Podkomisja nadzwyczajna do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o prawach konsumenta udostępniła najnowszy projekt ustawy o prawach konsumenta, który zostanie przedstawiony posłom do dalszych prac. W dzisiejszym wpisie omówimy ważniejsze zmiany, dokonane w trakcie prac nad projektem. Poza doprecyzowaniem niektórych kwestii posłowie wprowadzili kilka naprawdę ważnych zmian, np. zaniechano zmiany definicji konsumenta, która budziła bardzo wiele kontrowersji.
Wszystkich Sprzedawców Internetowych zapraszamy również na bezpłatny kurs e-mailowy z nadchodzących zmian naPrawoEcommerce.pl – kurs, przygotowany również przez naszych prawników, szczegółowo omawia kwestie zawarte w nowej ustawie o prawach konsumenta.
Nowa ustawa o prawach konsumenta dopiero we wrześniu?
Przypomnijmy, że prace nad nową ustawą o prawach konsumenta wciąż trwają i jest już pewne, że nowe przepisy nie wejdą w życie 13 czerwca 2014 r. jak pierwotnie zakładano. Obecnie jako realny termin wskazuje się grudzień 2014 r., choć może on jeszcze ulec przesunięciu (UOKiK chciałby nawet odsunąć termin wejścia w życie nowych przepisów do 1 stycznia 2015 r.). Ustawa musi przejść jeszcze drugie i trzecie czytanie w Sejmie, następnie trafić do Senatu, a po podpisaniu przez Prezydenta pozostanie jeszcze jej ogłoszenie. Dopiero od tego momentu musi minąć sześć miesięcy zanim wejdzie ona w życie.
Jak przebiegały prace nad projektem ustawy
Podkomisja nadzwyczajna rozpatrywała szczegółowo rządowy projekt ustawy o prawach konsumenta (druk nr 2076) na posiedzeniach w dniach: 6 i 19 lutego, 12 i 20 marca oraz 2 kwietnia 2014 r. Efektem tych prac jest sprawozdanie o projekcie ustawy.
Co uległo zmianie w projekcie ustawy o prawach konsumenta trakcie prac w podkomisji
Pierwotna wersja projektu ustawy o prawach konsumenta nie uległa większym zmianom. Podczas prac podkomisja doprecyzowała niektóre zapisy. Dotychczasowy art. 9 (dotyczący obowiązków informacyjnych w przypadku treści cyfrowych) został przeniesiony do art. 8 – stąd numeracja kolejnych artykułów w całym projekcie uległa zmianie.
Wśród ważniejszych zmian wprowadzonych podczas prac podkomisji należy wymienić:
1) wycofanie się z rozszerzenia definicji konsumenta o przedsiębiorców
Zaproponowana w projekcie nowa definicja konsumenta budziła kontrowersje od samego początku. Wskazywano przede wszystkim, że przysporzy ona trudności interpretacyjnych i w zasadzie sprzedawca nie będzie mógł ustalić, czy stroną umowy jest konsument, czy też osoba niebędąca konsumentem. Jest to o tyle ważne, że niespełnienie obowiązków informacyjnych wobec konsumenta będzie mogło nie tylko skutkować wydłużeniem terminu na odstąpienie od umowy do roku, ale będzie również zagrożone karą grzywny.
Przyjrzymy się zatem dokonanej zmianie:
a) Pierwotna definicja konsumenta w projekcie ustawa o prawach konsumenta
„Art. 22[1] § 1. Za konsumenta uważa się osobę fizyczną dokonującą z przedsiębiorcą czynności prawnej niezwiązanej z jej działalnością gospodarczą lub zawodową.
§ 2. Przepisy o ochronie konsumentów stosuje się również do osoby fizycznej, która dokonując czynności związanej z prowadzoną działalnością gospodarczą lub zawodową, działa także w celu niezwiązanym z tą działalnością i cel ten przeważa.”
b) Aktualna definicja konsumenta w projekcie ustawy o prawach konsumenta
„Art. 22[1]. Za konsumenta uważa się osobę fizyczną dokonującą z przedsiębiorcą czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową.”
c) Dla porównania podamy poniżej aktualnie obowiązującą definicję konsumenta zawartą w kodeksie cywilnym:
„Art. 22[1]. Za konsumenta uważa się osobę fizyczną dokonującą czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową.”
Jak widać posłowie odrzucili rozszerzenie definicji konsumenta, a jednocześnie w porównaniu do obecnie obowiązującej definicji doprecyzowali, że drugą stroną czynności prawnej konsumenta musi być przedsiębiorca. Budziło to dotychczas niekiedy wątpliwości, stąd zdecydowano się przy tej okazji to doprecyzować.
Zmianę tę oceniamy bardzo korzystnie. Unikniemy dzięki temu sporych wątpliwości, co do statusu stron umowy.
2) przesunięcie chwili spełnienia obowiązków informacyjnych przez przedsiębiorcę
Drugą ważniejszą zmianą jest przesunięcie chwili spełnienia obowiązków informacyjnych przez przedsiębiorcę (np. sprzedawcę internetowego). Jest to również ważna i korzystna zmiana, w szczególności jeżeli weźmiemy pod uwagę bardzo dużą liczbę obowiązków informacyjnych oraz konsekwencję ich niespełnienia (m.in. brak możliwości pobrania opłaty lub nawet niezawarcie umowy).
Chwila ta pojawia się w projekcie w kilku miejscach, ale z uwagi na identyczne zmiany w tym zakresie przyjrzymy się poniżej tej zmianie na przykładzie art. 8 projektu ustawa o prawach konsumenta.
a) Pierwotna chwila spełnienia obowiązków informacyjnych w projekcie ustawy o prawach konsumenta
„Art. 8. Najpóźniej w chwili złożenia propozycji zawarcia umowy przedsiębiorca ma obowiązek poinformować konsumenta, o ile informacje te nie wynikają już z okoliczności, w sposób jasny i zrozumiały o: […]”
b) Aktualna chwila spełnienia obowiązków informacyjnych w projekcie ustawa o prawach konsumenta
„Art. 8. Najpóźniej w chwili wyrażenia przez konsumenta woli związania się umową przedsiębiorca ma obowiązek poinformować konsumenta, o ile informacje te nie wynikają już z okoliczności, w sposób jasny i zrozumiały o: […]”
Jak widać chwila spełnienia obowiązków informacyjnych została przesunięta na moment późniejszy niż dotychczas. Dotychczas te informacje np. w przypadku sklepu internetowego teoretycznie powinny być podane konsumentowi już w momencie wejścia na stronę sklepu.
Zmiana w praktyce oznacza, że np. sprzedawca internetowy będzie mógł spełnić obowiązki informacyjne do momentu kliknięcia przez konsumenta ostatniego pola na stronie sklepu internetowego skutkującego złożeniem zamówienia (przypomnijmy, że po zmianach powinno się ono nazywać „Zamówienie z obowiązkiem zapłaty”). Jest to bardzo korzystna zmiana dla przedsiębiorców.
Podsumowanie
Ustawa o prawach konsumenta ma projekt ze zmianami, dlatego powyżej wskazaliśmy dwie ważniejsze. Obie zmiany należy ocenić bardzo korzystnie i to zarówno dla przedsiębiorców, jak i konsumentów. Prace nad projektem ustawy nadal trwają i będzie je tutaj na bieżąco omawiać. Zapraszamy również na bezpłatny kurs e-mailowy z nadchodzących zmian na PrawoEcommerce.pl
W przypadku kwestionowania przez sprzedawcę istnienia wady (niezgodności towaru z umową) często jedynym rozwiązaniem jest konieczność uzyskania przez klienta opinii niezależnego rzeczoznawcy. Uzyskanie takiej opinii stanowi określony koszty (w przypadku reklamacji obuwia będzie to koszt rzędu 20-30 zł, natomiast w przypadku laptopa może to być koszt już nawet 1000 zł). W związku z tym powstaje pytanie, kto ponosi koszty takiej opinii sporządzonej na zlecenie kupującego?
Kiedy opinia rzeczoznawcy jest niezbędna i kto obowiązany jest ją uzyskać
Tak jak wskazaliśmy wyżej, w przypadku gdy kupujący składa reklamację towaru obowiązany jest wykazać istnienia wady. Co prawda przepisy dotyczące niezgodności towaru z umową tworzą domniemanie, że jeżeli wada ujawni się w ciągu pierwszych 6 miesięcy (po zmianie przepisów od czerwca 2014 r. będzie to 12 miesięcy), to przyjmuje się, że istniała już w chwili wydania. Niemniej domniemanie to dotyczy nie faktu istnienia wady, a czasu jej powstania. Dlatego także w tym wypadku, to na kupującym ciąży obowiązek wykazania wady.
Zazwyczaj klient nie posiada specjalistycznej wiedzy i dlatego w razie odrzucenia przez sprzedawcę reklamacji (uznania jej za niezasadną z powodu braku istnienia wady – niezgodności towaru z umową) pozostaje mu skorzystanie z pomocy rzeczoznawcy. Zadaniem rzeczoznawcy jest w tym wypadku ustalenie, czy mamy do czynienia z wadą (niezgodnością towaru z umową). Od razu dodajmy, że kontakt do takiego rzeczoznawcy najłatwiej uzyskać w najbliższej Inspekcji Handlowej. Sporządzenie opinii rzeczoznawcy, przed wszczęciem sporu sądowego, służy przede wszystkim upewnieniu się kupującego o słuszności swoich roszczeń.
Kto ponosi koszty opinii rzeczoznawcy zleconej przez kupującego
W tym miejscu zakładamy, że pozyskanie przez kupującego opinii rzeczoznawcy było niezbędne do udowodnienia przez niego swoich racji w kwestii wadliwości towaru i wykazania, że stanowisko sprzedawcy odrzucającego reklamację jest niezasadne. Tylko w takim wypadku ma sens ustalenie, kto obowiązany jest ponieść koszty takiej opinii. W razie uznania bowiem, że kupujący zlecił sporządzenie opinii mimo braku takiej potrzeby, to w takim wypadku jej koszty powinien ponieść zlecający (np. kupujący zlecił wykonanie opinii jeszcze przed uzyskaniem decyzji sprzedawcy, która była pozytywna dla kupującego).
Przejdźmy teraz do rozważenia dwóch sytuacji, w zależności od tego, czy opinia rzeczoznawcy jest korzystna dla kupującego, czy też nie:
w przypadku, jeżeli wydana opinia rzeczoznawcy potwierdza istnienie wady, to w takim wypadku koszty jej sporządzenia obowiązany jest ponieść sprzedawca. Jako uzasadnienie podaje się tutaj fakt, iż konieczność sporządzenia ekspertyzy były spowodowana wyłącznie postawą sprzedawcy, który próbował uniknąć swojej odpowiedzialność za wady sprzedanego towaru (tak m.in. orzekł Sąd Rejonowy w Świdnicy w wyroku z dnia 22 stycznia 2014 r., sygn. akt IC 2079/13)
w przypadku, jeżeli wydana opinia rzeczoznawcy nie potwierdza istnienia wady, to w takim wypadku ani przepisy, ani orzecznictwo nie dają jednoznacznej odpowiedzi, kto powinien ponieść koszty jej sporządzenia. Tutaj z pewnością rozstrzygnięcia w indywidualnych sprawach będą różne. Naszym zdaniem również sprzedawca może być obarczony kosztem sporządzenia takiej opinii, w szczególności jeżeli kupującym będzie konsument nie posiadający specjalistycznej wiedzy. Podobne argumenty stosowane już były m.in. przez UOKiK w przypadku przerzucania przez przedsiębiorcę kosztów nieuzasadnionej reklamacji na konsumenta: Kto ponosi koszty nieuzasadnionej reklamacji towaru
Powyżej omówiliśmy przypadki, kiedy to konsument zleca sporządzenie opinii. Natomiast nie ma wątpliwości, że w przypadku kiedy kupującym jest konsument, a sprzedawca zleca sporządzenie opinii, to niezależnie od jej wyniku (nawet jeżeli będzie niekorzystna dla klienta) koszty jej sporządzenia ponosi sprzedawca. Piszemy o tym również, w artykule powołanym powyżej: Kto ponosi koszty nieuzasadnionej reklamacji towar.
Podsumowanie
Omówiliśmy dzisiaj zasady ponoszenia kosztów sporządzonej na zlecenie kupującego opinii rzeczoznawcy. Podkreślamy, że jest to zasada i jak zwykle mogą się od niej zdarzyć wyjątki. Można bowiem sobie wyobrazić fakt, że w konkretnym przypadku możliwe będzie obarczenie kosztami takiej opinii (i to także sporządzanej na zlecenie sprzedawcy) kupującego.
W szczególności będzie to miało miejsce przy sprzedaży między przedsiębiorcami, gdzie zasadę taką można uregulować, czy to w umowie handlowej, czy to w regulaminie sprzedaży. Niewykluczone również, że konkretna gwarancja udzielona przez np. sprzedawcę będzie tak skonstruowana, że fakt poniesienia kosztów będzie mógł zostać przerzucony na kupującego – niemniej są to wypadki bardzo szczególne i w razie wątpliwości bezpieczniej posługiwać się zasadą wskazaną powyżej.
Tworzymy zespół doświadczonych prawników specjalizujących się w kwestiach prawnych związanych z prowadzeniem sklepu internetowego.
Pomagamy sprzedawcom sprawdzając i pisząc dla nich bezpieczny regulamin sklepu internetowego. Przeprowadzamy audyty stron sklepu pod kątem obowiązków informacyjnych oraz zapewniamy wsparcie przy reklamacjach i zwrotach.