utworzone przez Doradca Sprzedawcy | gru 3, 2015 | Ustawa o prawach konsumenta |
Robisz zakupy w Internecie albo jesteś sprzedawcą internetowym? Zapewne jesteś świadomy, że konsument ma 14 dni na odstąpienie od umowy. Są jednak sytuacji kiedy termin ten może być w prosty sposób wydłużony o 2 dni. Dzisiaj piszemy krótko o możliwości wydłużenia terminu na odstąpienie od umowy z 14 do 16 dni.
Jak to możliwe?
Wystarczy, że konsument odbierze zakupiony produkt w sobotę – w takim wypadku oświadczenie o odstąpienie od umowy może wysłać sprzedawcy dopiero w poniedziałek za dwa tygodnie.
W ten sposób konsument zyskuje dodatkowe dwa dni na odstąpienie od umowy zawartej przez Internet. W dobie paczkomatów oraz placówek pocztowych działających w soboty nie jest niczym nadzwyczajnym odebranie przesyłki w sobotę. Także kurierzy udostępniają podobną opcję dostawy.
Dodajmy także, że samo wysłanie oświadczenia nie oznacza, że sprzedawca musi je już otrzymać. W przypadku wysłania go pocztą tradycyjną, sprzedawca może je otrzymać na 2-3 dni później. Następnie od dnia odstąpienia (otrzymania oświadczenia przez sprzedawcę) biegnie termin na zwrot wzajemnych świadczeń – powinien on nastąpić niezwłocznie, nie później niż w terminie kolejnych 14 dni.
Z czego to wynika?
Takie jest stanowisko Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Można je także uzasadnić prounijną wykładnią polskich przepisów.
UOKiK w swoim Vademecum wskazuje, że jeżeli termin na odstąpienie od umowy upływa w sobotę, niedzielę lub w święto ustawowe wolne od pracy, to konsument ma możliwość złożenia oświadczenia o odstąpieniu od umowy w następny dzień roboczy (np. w poniedziałek w przypadku terminu upływającego w weekend). (K. Lehmann, Vademecum konsumenta, Warszawa, 2015, s.17).
W doktrynie wskazuje się także na art. 3 ust. 4 rozporządzenia nr 1182/71/EWG, zgodnie z którym, jeżeli ostatni dzień okresu wyrażonego inaczej niż w godzinach jest dniem ustawowo wolnym od pracy, niedzielą lub sobotą, okres wygasa z upływem ostatniej godziny następnego dnia roboczego.
12 miesięcy, gdy sprzedawca nie spełnił obowiązków informacyjnych
Na koniec należy przypomnieć, że termin na odstąpienie od umowy przedłuża się z mocy prawa o kolejne 12 miesięcy, gdy sprzedawca nie poinformuje konsumenta o przysługującym mu prawie odstąpienia do umowy.
utworzone przez Doradca Sprzedawcy | paź 7, 2015 | Regulamin Sklepu Internetowego |
Zwrot towaru w sklepie stacjonarnym – Pani Małgorzata oraz Pani Paulina kupiły bluzki w jednej z popularnych sieciówek. Z tą jednak różnicą, że Pani Małgorzata zamówiła swoją bluzkę w sklepie internetowym, Pani Paulina zaś w sklepie stacjonarnym. Jakie uprawnienia przysługują obu Paniom? Czy mogą zwrócić bluzki, jeżeli nie będą spełniały ich oczekiwań? Z reguły konsumentom wydaje się, że mają takie same uprawnienia bez względu na to, czy kupują daną rzecz w sklepie stacjonarnym czy też w sklepie internetowym. Niestety, ale osoby, które myślą w ten sposób żyją w błędnym przekonaniu, bowiem o wiele więcej przywilejów mają konsumenci, którzy kupują towar tzw. „w sieci”. W dzisiejszym wpisie porównamy obie sytuacje oraz odpowiemy na pytanie, czy można zwrócić towar zakupiony w sklepie tradycyjnym.
Zwrot towaru w sklepie internetowym
Jak już wcześniej zostało wspomniane, sytuacja Pani Małgorzaty jest o wiele korzystniejsza aniżeli sytuacja Pani Pauliny. Jeżeli bowiem Pani Małgorzata uzna, że towar nie spełnia z jakiegokolwiek powodu jej oczekiwań, to będzie ona mogła złożyć oświadczenie o odstąpieniu od umowy w ciągu 14 dni od dnia odebrania rzeczy. W takiej sytuacji sprzedawca będzie musiał zwrócić Pani Małgorzacie cenę towaru oraz koszt przesyłki w pierwszą stronę, jednakże tylko do wysokości najtańszej przesyłki oferowanej przez dany sklep internetowy.
Cała procedura zwrotu została szczegółowo opisana w ustawie o prawach konsumenta, która weszła w życie 25 grudnia 2014 r. Więcej w tym temacie możesz przeczytać tutaj:
> Zwrot towaru zakupionego przez Internet przez Konsumenta przed i po 25 grudnia 2014 roku, czyli co zmienia nowa ustawa o prawach konsumenta
Warto także wskazać, że sprzedawca nie może żądać od konsumenta, aby zwrot towaru nastąpił w oryginalnym opakowaniu wraz z paragonem lub fakturą. Należy o tym pamiętać, gdyż jest to jedna z najczęstszych klauzul spotykanych w regulaminach sklepów internetowych. Klient ma prawo produkt zobaczyć/przymierzyć. Trzeba jednak mieć na względzie, że jeśli towar ulegnie uszkodzeniu, sprzedawca będzie mógł wystąpić do konsumenta z żądaniem zapłaty odszkodowania za zmniejszenie wartości zwracanej rzeczy. (Więcej informacji o możliwym sposobie korzystania przez konsumenta z towaru tutaj: Konsument ma prawo korzystać z towaru przed odstąpieniem od umowy tylko tak, jak robiłby to w sklepie stacjonarnym)
Tymczasem, co w sytuacji, gdyby Pani Małgorzata wybrała jako sposób dostawy odbiór osobisty? Czy także przysługiwałoby jej prawo zwrotu? Na powyższe pytania należy udzielić twierdzącej odpowiedzi. Jeżeli nawet konsument odbierze towar osobiście w sklepie stacjonarnym, to taka umowa będzie stanowiła umowę zawartą na odległość. Są jednak wyjątki od tej ogólnej zasady.
Na przykład w sklepie internetowym znajdującym się pod adresem www.euro.com.pl można się spotkać z dwoma sposobami zakupu towaru. Pierwszy z nich – z dostawą do domu – gdzie umowa zawierana jest na odległość za pośrednictwem sklepu internetowego. Drugi sposób – rezerwacja przez internet – wówczas towar zostaje tylko zarezerwowany, a sama umowa zostaje zawarta dopiero w sklepie stacjonarnym. Co ważne, rezerwacja nie obliguje klienta w żaden sposób do odebrania towaru i zawarcia umowy sprzedaży.
Zwrot towaru w sklepie stacjonarnym
Czy istnieją jakieś ustawy, które umożliwiają konsumentowi zwrot towaru zakupionego w sklepie stacjonarnym? W obecnym ustawodawstwie nie ma obowiązku przyjmowania zwrotu niewadliwego towaru zakupionego w tradycyjny sposób. Kupując daną rzecz, klient może się z nią zapoznać, obejrzeć dokładnie czy też przymierzyć, a więc nie kupuje tak zwanego „kota w worku”, jak ma to często miejsce podczas zakupów internetowych.
Wobec powyższego, Pani Paulina – co do zasady – nie będzie mogła zwrócić bluzki zakupionej w sklepie stacjonarnym. Często jednak znane marki sklepów, szczególnie tak zwane „sieciówki” ze względów wizerunkowych oraz większych możliwości finansowych, pozwalają na zwrot zakupionych towarów. Inaczej bowiem dochodziłoby do absurdu, w którym to osoba kupująca towar w sklepie internetowym danej marki mogłaby zwrócić towar, a kupując taką samą rzecz w sklepie stacjonarnym takiego prawa by już nie miała.
Warunki takiego zwrotu ustala jednak właściciel sklepu i nie ma żadnej powszechnej regulacji w tym zakresie. Najczęściej sieciówki umożliwiają swoim klientom zwrot towaru w przeciągu 30 dni od daty zakupu. Niemniej warto mieć na względzie, że w takim wypadku sprzedawca może żądać od klienta dołączenia paragonu czy też faktury, ponieważ to on określa warunki zwrotu. Sprzedawca w sklepie stacjonarnym może także zastrzec, iż towary przecenione nie podlegają zwrotom, co w przypadku sklepu internetowego z pewnością zostałoby uznane za klauzulę niedozwoloną.
Drogi Kliencie, pamiętaj jednak, iż nawet jeżeli sprzedawca przyznaje Tobie prawo zwrotu, to kupowany towar należy dokładnie obejrzeć. Jeżeli zauważysz, że dana rzecz jest brudna, a w sklepie nie ma już innego egzemplarza, możesz poprosić sprzedawcę, aby odnotował ten fakt na paragonie. To samo tyczy się sytuacji, w której to dany produkt nie posiada metki.
Reklamacje towaru zakupionego w sklepie internetowym oraz w sklepie stacjonarnym
Skoro regułą jest, że klient kupujący przez Internet ma więcej praw oraz przywilejów, to najpewniej to samo tyczy się reklamacji. Tym bardziej, że bardzo często w sklepach, obok kas fiskalnych można dostrzec kartki, których to treść brzmi: „Po odejściu od kasy reklamacji nie uwzględnia się”. Czy aby na pewno jest to zgodne z prawem?
Otóż, jeśli w bluzce zakupionej przez Panią Małgorzatę lub Panią Paulinę odprują się kolorowe koraliki, to obydwie będą mogły złożyć reklamację z tytułu rękojmi. Czy oznacza to, że obydwie mogą reklamować towar na tych samych warunkach? Odpowiedź w tym wypadku jest również twierdząca. Przepisów dotyczących rękojmi należy szukać w kodeksie cywilnym, który ma zastosowanie zarówno do umów zawieranych w sklepach stacjonarnych jak i w sklepach internetowych.
Towar z tytułu rękojmi można co do zasady reklamować w przeciągu 2 lat od daty wydania towaru, chyba że jest to towar używany, wówczas sprzedawca może ograniczyć swoją odpowiedzialność do roku. Szczegółowo uprawnienia kupującego z tytułu rękojmi opisujemy w artykule znajdującym się pod linkiem
> Reklamacja towaru przez konsumenta przed i po 25 grudnia 2014 roku, czyli co zmienia nowa ustawa o prawach konsumenta
Podsumowanie
Sprzedaż internetowa z racji tego, że przed zakupem nie można towaru zobaczyć, a swoją decyzję o zakupie klienci podejmują jedynie na podstawie zdjęcia oraz opisu przedmiotu, zasługuje niewątpliwe na dodatkowe regulacje, których głównym celem jest ochrona konsumentów przed nieuczciwymi sprzedawcami (np. prawo odstąpienia od umowy).
Warto zauważyć, że w dzisiejszych czasach wiele marek wychodzi mimo wszystko klientom naprzeciw i wprowadza chociażby swoją własną politykę zwrotów w sklepie stacjonarnym. Dzięki temu, klient może tak jak w przypadku sklepu internetowego zwrócić niewadliwy, niechciany produkt. Należy jednak pamiętać, że wprowadzenie takiego przywileju jest jedynie dobrą wolą sprzedawcy, a nie jego obowiązkiem. Ponadto, zdecydowana większość popularnych „sieciówek” umożliwia zakupy zarówno w tradycyjny sposób jak i za pomocą sklepu internetowego. Klient ma więc możliwość dokonania wyboru sposobu kupna, który mu bardziej odpowiada i który jest dla niego korzystniejszy.
utworzone przez Rafał | sie 19, 2015 | Regulamin Sklepu Internetowego, Ustawa o prawach konsumenta |
Jeden z większych (jeśli nawet nie największy) w Polsce operator tzw. szybkich płatności w wydanym Przewodniku po elementach strony, skierowanym do sprzedawców internetowych stwierdził, że towary i usługi przez nich sprzedawane muszą być ich własnością lub muszą mieć prawo do ich odsprzedawania. To zdanie wywołało niemały popłoch wśród sprzedawców. Z praktyki wiemy bowiem, że istnieją sprzedawcy, którzy sprzedają towary, których nie mają na magazynie, co więcej istnieją też tacy, którzy w ogóle nie mają magazynów. Nierzadko towar jest nabywany przez sprzedawcę od swojego dostawcy dopiero po jego sprzedaży w sklepie internetowym.
Jest to znaczna przewaga nad sklepem tradycyjnym. Rodzi się jednak pytanie, czy mogą oni skutecznie przenieść prawo własności rzeczy, której faktycznie nie są właścicielem.
Na początek trochę teorii i łaciny
Prawnicy, podobnie jak lekarze, lubują się w łacinie i… należy im to wybaczyć – współczesne systemy prawa prywatnego szeroko czerpią z instytucji i zasad wypracowanych jeszcze przez rzymskich prawników.
Tradycyjnie wyróżnia się 3 uprawnienia właściela (jest to tzw. triada uprawnień właściela):
- ius possidendi – posiadanie
- korzystanie z rzeczy (w tym używanie rzeczy (ius utendi), pobieranie pożytków (ius fruendi), a nawet do zużycie rzeczy czy też znieszczenie rzeczy (ius abutendi)
- i najbardziej nas interesujące ius disponendi, umożliwiające rozporządzanie rzeczą, w tym wyzbycie się jej własności.
Rzymianie powiadali również, że Nemo plus iuris in alium transferre potest quam ipse habet - nikt nie może przenieść na drugą osobowę więcej praw niż sam posiada.
Maksyma ta jest często powoływana w orzecznictwie sądów polskich, Sąd Najwyższy w uchwale z składzie 7 sędziów z dnia 30 marca 1992 roku (III CZP 18/92) wprost stwierdził, że jest niewątpliwe, że w polskim ustawodawstwie cywilnym obowiązuje, aczkolwiek tylko w formie nie pisanej, ogólna zasada, że nikt nie może przenieść na inną osobę więcej praw aniżeli jemu przysługuje, a to w myśl rzymskiej paremii: nemo plus iuris in alium transferre potest, quam ipse habet. W wypadku przeniesienia własności oznacza ona, że własność może skutecznie przenieść na nabywcę tylko właściciel. Takie stanowisko Sądu Najwyższego zostało zaaprobowane przez doktrynę (np. Szpunar A. Glosa do uchwały SN z dnia 30 marca 1992 r., III CZP 18/92.) Podkreślić należy, że uchwały SN w składzie 7 sędziów nabierają charakteru zasad prawa.
Trochę dziwi pewna „niekonsekwencja” Sądu Najwyższego – w wyroku z dnia 18 grudnia 1996 r. (I CKN 27/96) stwierdził, że nigdzie też nie została skodyfikowana zasada nemo plus iuris in alium transferre potest quam ipse habet (z tym należy się zgodzić), i jeśli ona funkcjonuje, to jako norma niepisana, wynikająca raczej z tradycji i ducha przyjętego porządku prawnego. Zwracam uwagę na słowo jeśli (które wprowadziło w tym zdaniu przypuszczenie, a można było zbudować je kategorycznie – czyżby SN wątpił w obowiązywanie tak ugruntowanej zasady w prawie polskim? Można bronić SN wskazując, że jest wiele przepisów, które wprost przewidują możliwość przeniesienia własności przez niewłaściela, np. art. 169 KC, o którym będzie mowa w dalszej części tego artykułu.
Czy brak własności pozwala na sprzedaż towaru?
Zgodnie z tym wyrokiem samo przeniesienie własności przez nieuprawnionego jest wadą prawną rzeczy (do której zastosowanie znajdą przepisy o rękojmi z KC). Istnienie wady prawnej nie powoduje jednak nieważności umowy z mocy prawa. Dlatego można kupić coś od nie właściciela, a sam brak prawa własności sprzedawcy, nabywca będzie mógł zareklamować.
Należy dodać, że ustawą z dnia 30 maja 2014 roku ustawodawca dodał do KC art. 556[3] zgodnie z którym sprzedawca jest odpowiedzialny względem kupującego, jeżeli rzecz sprzedana stanowi własność osoby trzeciej albo jeżeli jest obciążona prawem osoby trzeciej, a także jeżeli ograniczenie w korzystaniu lub rozporządzaniu rzeczą wynika z decyzji lub orzeczenia właściwego organu; w razie sprzedaży prawa sprzedawca jest odpowiedzialny także za istnienie prawa.
Jak widać sam ustawodawca przewidział taką sytuację i może właśnie dlatego operator szybkich płatności wskazywał na potrzebę bycia właścicielem sprzedawanej rzeczy. Więc już jasne, że w tym przypadku nie ma potrzeby zadawać sobie pytanie czy brak własności pozwala na sprzedaż towaru.
Wyjątki od zasady nemo plus iuris
Jak wcześniej wspomnieliśmy od zasady Nemo plus iuris in alium transferre potest quam ipse habet istnieje w polskim prawie cywilnym kilka wyjątków. Wskazywał już na to SN w cytowanej uchwale. Jednym z nich jest art. 169 Kodeksu Cywilnego, zgodnie z którym jeżeli osoba nieuprawniona do rozporządzania rzeczą ruchomą zbywa rzecz i wydaje ją nabywcy, nabywca uzyskuje własność z chwilą objęcia rzeczy w posiadanie, chyba że działa w złej wierze.
Odłóżmy na bok analizę pojęcia dobrej wiary, pamiętajmy o jej domniemaniu (wzruszalnym) z art. 7 KC (art. 7. Jeżeli ustawa uzależnia skutki prawne od dobrej lub złej wiary, domniemywa się istnienie dobrej wiary.) i skupmy się na zrozumieniu art. 169 KC.
W nauce prawa wskazuje się, że skuteczne przeniesienie własności przez nieuprawnionego wymaga spełnienia łącznie 3 przesłanek: (1) nabywca jest w dobrej wierze, a zbywca (2) włada rzeczą i (3) wyda ją nabywcy [Teresa A. Filipiak,w: Kodeks cywilny. Komentarz. Tom II.Własność i inne prawa rzeczowe, Kidyba A. (red.), LEX, 2012].
Intuicyjnie pojęcie władania rzeczą prawnik będzie łaczył z instytucja posiadania (z art. 336 – 352 KC). Dorobkiem doktryny jesy wyróżnienia dwóch elemetów posiadania: elementu fizycznego (corpus) oraz elementu psychicznego (animus).
W doktrynie tłumaczy się powyższe, najogólniej rzecz ujmując, corpus oznacza, że pewna osoba znajduje się w sytuacji, która daje jej możliwość władania rzeczą w taki sposób, jak mogą to czynić osoby, którym przysługuje do rzeczy określone prawo, przy czym nie jest konieczne efektywne wykonywanie tego władztwa (por. m.in. postanowienie SN z dnia 5 listopada 2009 r., I CSK 82/09, Lex nr 578034; postanowienie SN z dnia 30 września 2010 r., I CSK 586/09, Lex nr 630169).
Animus zaś oznacza wolę wykonywania względem rzeczy określonego prawa dla siebie. Wola ta wobec otoczenia wyraża się w takim postępowaniu posiadacza, które wskazuje na to, że uważa się on za osobę, której przysługuje do rzeczy określone prawo (por. J. Ignatowicz (w:) Komentarz, t. I, 1972, s. 768 i n.; A. Kunicki (w:) System prawa cywilnego, t. II, 1977, s. 830; postanowienie SN z dnia 25 marca 2011 r., IV CK 1/11, Lex nr 989138). [Teresa A. Filipiak,w: Kodeks cywilny. Komentarz. Tom II.Własność i inne prawa rzeczowe, Kidyba A. (red.), LEX, 2012].
Praktyczny wniosek dla sprzedawców i kupujących
Na koniec należy raz jeszcze odpowiedzieć na tytułowe pytanie – Czy brak własności pozwala na sprzedaż towaru?
Choć z wątpliwościami, należy uznać, zgodnie ze stanowiskiem doktryny, że rzecz lub też prawo będące przedmiotem sprzedaży nie musi stanowić własności sprzedawcy, może on bowiem sprzedać cudze rzeczy lub prawa, jeśli jest do tego upoważniony przez uprawnionego, bądź też liczy na uzyskanie w przyszłości praw, które zobowiązuje się przenieść na kupującego. Fakt, że także sprzedawca nieuprawniony do rozporządzania rzeczą może doprowadz